Opowiadania:
- Delikatnie i namiętnie
- Morderczyni zahamował
- Spotkanie po latach, cząć I
- Nimfetka robi laski
- Zabawki z Hanoweru
- Klucze Petera
- Marek 01 Dzie Dziecka 05
- Zabawki z Kopenhagi
- Jezioro
- Rodzinne pieszczoty
- Dziewica lat 15
- Wizyta hydraulika
- Dawne znajome
- Fido rulez!
- Kuchnia
- Jezioro
- Mocny uścisk
- Dwie Bałki
- Wakacje, cz. I
- Dziewica lat 15
- Krlewna (wiersz)
- Walentynki
- Kuchnia
- Dawne znajome
- Kuzynka Agnieszka, cz. V, Powitanie Nowego Roku
- Wakacje, cz. I
- Prawdziwa kobieta
- Spotkanie po latach, cząć II
- Wizyta Duczyka
- Spotkanie po latach, cząć I
- Spotkanie po latach, cząć I
- Dziwka
- Urodzinowy prezent
- Szkolna przygoda
- Fido rulez!
- Jezioro
- Agnieszka Wesele
- Szkolna przygoda
- Urodzinowy prezent
- Zabawki z Kopenhagi
Fido rulez!
"Fak!" - pomyslal, gdy stary ruski budzik swidrujacym dzwiekiem starego mlota pneumatycznego penetrowal jego ucho wewnetrzne, rozbijajac resztki snu.
"Fak!" - powtorzyl na glos, kiedy uswiadomil sobie, ze czarnowlosa, czarnooka i czarnoskora Angela tylko mu sie przysnila i ze wcale nie mial w spodniach murzynskiej pukawki siegajacej do kolan.
Swiadomosc, ze ten przerazliwy loskot to tylko poniedzialkowa pobudka, a nie alarm uruchomiony przy pilowaniu pasa cnoty egzotycznej kobiety, sprawila, ze zachcialo mu sie plakac.
"Eee... Studia saks" - powiedzial do zaspanej twarzy w lustrze rezygnujac z nudnego golenia. Umyl tylko zebyi powlokl sie do kuchni. Na sniadanie znowu byla "zupa z trupa", czyli mleko z kartonu plus dodatki. O dodatkach lepiej nie wspominac.
Sniadanie wcale nie poprawilo mu humoru. Wrecz przeciwnie - nakarmiony smieciami zoladek przypomnial o wczorajszym megakacu i sobotniej imprezie.
"Leje na te bude" - postanowil z satysfakcja i zamiast grzecznie pojechac na uczelnie i godzinami umierac z nudow jak inne flety, walnal sie z powrotem do wyra. Eee... Khm... Przepraszam, polozyl sie do lozka.
Kiedy wstal, juz o ludzkiej porze - okolo trzynastej - wlaczyl kombajn i sciagnal poczte. Fido to bylo to. Siec pozwalala mu sie wylaczyc i odprezyc.
Mimo, ze 75% piszacych tam ludzi, to takie same flety jak na uczelni, te 25% to byli naprawde "kul ludzie".
Po rozpakowaniu polmegowego pakietu, olal fachowe konferencje i zaczal od swojej ulubionej - FREE.STYLE.POL. Wiedzial, ze tylko tam moze liczyc na powazna konwersacją.
"[censored] [censored] [censored] [censored] [censored] dupa!" - od razu poznal autora listu i ucieszyla go jego tresc.
Reszta listow byla kupa smieci wystruganych przez lamerow probujacych wykrzesac cos czadowego.
Po dlugim opisie sobotniej imprezy w DRINKS.POL zabral sie za SEKS.POL.
"Milosc, kocham, opuscila, zazdrosc, uczucia" - rzygac mu sie zachcialo od takiego nawalu bzdetow, wiec splukal nieprzyjemny posmak butelka niesmiertelnego Krolewskiego.
Od razu lepiej.
Nagle jego wzrok przyciagnal wyraz, ktorego dawno tu nie widzial.
"Pieprzyc". Odruchowo wytarl zbierajaca sie w kaciku ust sline i przeczytal list.
Tresc byla krotka: "Chłopcy, przestancie pieprzyc i zacznijcie pieprzyc."
Pod kazdym wzgledem dojrzale zdanie musiala ulozyc doswiadczona kobieta.
Szybko zerknal na pole "From". Tak, to byla ona. Kilka razy odpowiedziala na jego listy. Kilka razy widzial ja na spotkaniu Fido w jakims pubie. Raz nawet z nia rozmawial. Nie wiedzial, czemu taka dupa zawsze przychodzila sama. Moze po prostu miala duze wymagania.
W tym momencie przypomnial sobie murzynskie narzedzie ze snu i prawie zaplakal.
"W kazdej chwili." - odpisal zadowolony z chwilowego przyplywu odwagi.
Resztę dnia spedzil na ogladaniu nowego cedeka z panienkami.
Wieczorem, kiedy probowal rozwiazac egzystencjalny problem, czy lepszy dzejpeg z Pamela Anderson w budyniu czy z Naomi Campbell w smietanie, odruchowo polaczyl sie z wezlem i pobral nowa paczke.
Dostal od niej odpowiedz.
Ju.
I to netmailem.
"Jutro wieczorem. Zadzwon 555-55-55 - to moj BBS. Extasy BBS. Zapejdzuj."
Nastepnego dnia siedzac na uczelni nie mogl sie skupic. Jak zwykle, jednak tym razem powodem nie było kilka browarkow wtrabionych przed wykladem, tylko ona. Nie mogl sie doczekac wieczora.
O suchym pysku doczekal dziesiatej. Dodzwonil sie bez problemu.
Zalogowal sie na "niu juzer".
Zawolal SysOpa.
- To ty... - ujrzal w oknie czata.
- Jam ci jest. - Odpisal wprawnie stukajac w klawiature.
- Więc chcesz to zrobic...
- Po to zyje... No, jeszcze zeby pic, ale to z innej beczki.
- A cyberseks
- Sux. To jak robic to gumowej lalce bananem.
- Jak podniecisz mnie teraz, bede twoja jutro.
- ...
- Jestes tam
- Uff... Musialem zdjac spodnie. ;)
- To milo. Ja zawsze siedze przed komputerem nago.
- Szkoda, ze tego nie widze.
- Wyobraz sobie. Opisze ci siebie. Siedze rozparta wygodnie na kręconym fotelu. Moja skora jest wilgotna - wlasnie wyszlam spod prysznica. Mam rozpuszczone wlosy, ktore siegaja mi do piersi. Delikatnie laskocza sutki sprawiajac, ze twardnieja. Cienkie struzki wody z mokrych wolsow siegaja pepka. I jeszcze nizej. Reka siegam miedzy nogi i gladze sie po krotkich czarnych wloskach, ktore tez jeszcze nie wyschly... Co ty na to...
- Wow... [ALT-I] [Image saved] Wyobrazilem sobie ciebie i to calkiem wyraznie.
Nawet wyobrazilem sobie siebie przy tobie.
- Wiec co ten wyobrazony ty robi
- Delikatnie odgarnia twoje mokre wlosy na plecy. Glaszcze twoje ramiona. Zaczyna calować szyje. Caluje coraz nizej. Cauljac kanion miedzy pieknymi piersiami nie moze sie zdecydowac, od ktorej zaczac. Wygrywa lewa. Meskimi ustami otoczonymi trzydniowym zarostem caluje kraglosc piersi zblizajac sie do sutka. Sprawnym jezykiem muska rozowy szczyt piersi przenoszac sie na druga. Po obdarzeniu prawej piersi sprawiedliwie jednakowa iloscia calusow podaza nizej. Rozpedzone usta napotykaja pepek, ktory staje sie placem zabaw dla konca jezyka... Potem...
- Stop. Udalo ci sie. Wygrales mnie. Przyjdz jutro wieczorem. Adres znasz. Jak nie przyjdziesz, moje podniecenie rozpalone wlasnie do czerwonosci bedzie musialo zostac ugaszone w inny sposob. Drugiej szansy nie dostaniesz.
- Bede. Do jutra.
"Jes!" - wykrzyknal uslyszawszy klikniecie modemu - "Jes! Jes! Jes!".
Byl niesamowicie podniecony. Jak nigdy dotad. Zaden cedek, nawet ten z awikami, tak na niego nie podzialaly.
Zrzucil szybko ubranie, wskoczyl pod prysznic i odkrecil zimna wode.
Na szczescie byla lodowata.
Nazajutrz obudzil sie wczesnie rano, jeszcze zanim budzik zdazyl eksplodowac tuzinami decybeli.
Nie poszedl na uczelnie - za bardzo byl zdenerwowany.
Kręcil sie po mieszkaniu jak Duke po labiryncie. Musial sobie walnac kielicha, bo chyba by dywan wydeptal. Na szczescie sasiad odpalil mu pare litrow z aparatury.
Podzialalo.
Prawie.
Szybko przejrzal poczte. Nie znalazl niczego od niej, wiec wylaczyl komputer i wyszedl sie przejsc. Wloczyl sie przez caly dzien, az wieczorem dotarl pod jej drzwi. Byl tak napalony, ze olal winde i zasapany wdralowal na dwunaste piątro. Odczekal, az oddech wroci do normy i zadzwonil do drzwi.
Wyobrazil sobie ja otwierajaca mu drzwi w przeswitujacej koszuli nocnej sięgajacej tylko za posladki.
Wytarl usta rekawem.
Drzwi skrzypnely.
Nie miala na sobie koszuli. Nie byla tez naga. Ubrana byla w czarna obcisla bluzką zapinana z tylu na suwak i krotka plisowana spodniczke w szkocka krate . Wlosy miala zwiazane w zabawny kok na czubku glowy.
Byla bosa.
Widok jej nagich stop, zgrabnych lydek i pieknie zbudowanych ud podziałal na niego jak cios w czolo. Natychmiast poczul reakcje w spodniach, ktore nagle zrobily sie za ciasne. Ona to zauwazyla i usmiechnela sie zapraszajac go do srodka goscinnym gestem. Jej biale zabki otoczone ciemnorozowymi pelnymi wargami stanowily doskonaly kontrast z piekna opalenizna. Smiala sie tez swoimi wielkimi oczami oslonietymi wachlarzami imponujacych rzes.
Nie miala na twarzy makijazu. Nie potrzebowala go.
Zaprowadzila go do salonu, poprosila zeby usiadl i zniknela w hollu.
Jej glos wydal mu sie najpiekniejszym dzwiekiem, jaki w zyciu slyszal. W tym momencie gotow byl dla niej zabic. Wrocila juz z rozpuszczonymi wlosami. Serdeczny usmiech na jej twarzy ustapil wyzywajacemu rozchyleniu ust. Przymruzyla oczy i usiadla mu okrakiem na kolanach.
Z chwilowego oslupienia i paralizu wybawila go dlugim i goracym pocalunkiem. Jej miekkie wargi powoli tanczyly po jego ustach. Jej rozowy jezyczek zaprzyjaznil sie z jego jezykiem. Glosne cmokniecie dalo mu do zrozumienia, ze badanie migdalkow juz sie skonczylo i mozna otworzyc oczy.
Poczul sie mezczyzna i postanowil dzialac. Szybkim ruchem rozpial suwak na jej plecach i uwolnil jej piersi z bluzki. Zauroczony ich idealnym ksztaltem zaczal je piescic dlonmi. Sutki twardnialy na jego oczach. Zaczal je delikatnie lizac. Ona jedna reka czochrala jego wlosy, druga zas wprawnie rozpinala mu koszule. Gdy dotarla do ostatniego guzika, odepchnlea go nieco, zdjela z niego koszule i zaczela calowac jego tors. Byl dumny ze swojej klatki. Silownia w szkole sredniej i codzienne pompki uksztaltowaly jego cialo odpowiednio. Czul, ze sie jej podobalo. Poczul nagle w sobie sile i wzial ja na rece. Wstal i spojrzal jej w oczy pytajacym wzrokiem. Zrozumiala i natychmiast wskazala droge do sypialni.
Rzucil ja na rwono zlozona posciel i zabral sie za spodniczke. Nie sciagnal jej przez nogi, lecz rozpial guziki i odrzucil na boki. Ujrzal biale majteczki i malenki tatuaz na udzie. Przedstawial roze. Bez kolcow.
Wsunal palec pod delikatny material i powoli zsunal figi. Ujrzal krotko przystrzyzone wloski, ktore byly za krotkie by przyslonic wydatne wargi. Ten widok sprawil, ze zrezygnowal z zabawy pepkiem. Jego jezyk powedrowal prosto do gniazdka, ktore po delikatnym otwarciu dlonmi ukazalo swoje rozowe, mokre wnetrze. Poczul pod jezykiem smak ambrozji i przymknal oczy. Ona wyprezyla sie jak kot i zaczela mruczec. Dluzej tak nie mgol. Rozpial rozporek i uwolnil uwieziona tam meskosc.
Szybko przywdzial kaptur, zrzucil spodnie i slipki, po czym umiescil mieso na swoim miejscu.
Mruczenie przerodzilo sie w ciche jeki. Jego rytmiczne ruchy mialy odbicie w jej postekiwaniu. Odwrocila sie na brzuch i jego oczom ukazaly sie piekne, okragle posladki.
Zaczal nacierac mocniej.
Po kilkunastu minutach wyczula jego zmeczenie i usiadla na nim, przejmujac paleczke.
Wniebowziety obserwowal jej biust podskakujacy przed jego oczami.
Nagle ogarnela go fala nieograniczonej radosci, ulgi i szczescia. Kiedy powrocil na ziemie ujrzal, ze ona lezy na nim z przymruzonymi oczami i cicho mruczy.
Zasnal.
Rano obudzily go naparzajace sie na parapecie golebie.
Byl sam.
Ubral sie i wyszedl zatrzaskujac za soba drzwi. Nie poszedl na uczelnie. Zamiast tego wrocil do domu i wlaczy komputer. W SEKS.POL byl tylko jeden interesujacy list. Od niej.
Do wszystkich. "Fido rulez."