Opowiadania:
- Klucze Petera
- Imieniny i Słomiany wdowiec
- Walentynki
- Wakacje z ojcem
- ąwiąto kobiet
- Szkolna przygoda
- Kuzynka Agnieszka, cz. IV, Połegnanie Starego Roku
- ąwiąto kobiet
- Klucze Petera
- Dwie Bałki
- Spotkanie po latach, cząć II
- Dyrektorka
- Schowek
- Majowa wizyta w Hamburgu - Piekieko
- Zabawki z Kopenhagi
- Klucze Petera
- Dawne znajome
- Nimfetka robi laski
- Studenci WF-u
- Walentynki 05, Srebrna Biuteria
- Egzamin
- Imieniny i Słomiany wdowiec
- Kobieca zazdrość
- Kobieca zazdrość
- Mocny uścisk
- Mocny uścisk
- Sen
- Agnieszka Wesele
- Walentynki 05, Srebrna Biuteria
- Agnieszka - Połegnalny Wieczr
- Morderczyni zahamował
- Sex w morskich falach
- Kuchnia
- Marek 01 Dzie Dziecka 05
- Kuzynka Agnieszka, cz. IV, Połegnanie Starego Roku
- Dziewica lat 15
- Walentynki 05, Srebrna Biuteria
- Siłownia
- Walentynki 05, Srebrna Biuteria
- Peter i Stepowe Konie
Jezioro
Była piękna, słoneczna i bezwietrzna pogoda. Wypłynąłem łodzią na środek jeziora. Odłońyłem wiosa i położyłem się na plecach. T warz zakryłem koszulką.
Syszałem jedynie leciutki poszum fal uderzających o burtę. Czułem się wspaniale. Peny relaks. Starałem się o niczym nie myleć.
Nie wiem, ile czasu upłynęło, gdy nagle usyszałem jakiś głos:
- Hej! hej!
Odsunąłem koszulką i uniosłem głowę. Głos dochodzi gdzie z brzegu. Spojrzałem w tamtę stroną. Zobaczyłem kobiecą sylwetką. Byłem od niej w odległości około dwustu metrów. Kobieta machała do mnie rękę.
Podpłynąłem bliłej.
Uroda nieznajomej miała w sobie coś niezwykle pociągającego. Czarne włosy, ciemna cera, kształtna figura, a przede wszystkim umiech i spojrzenie składały się na tę całość, wobec ktorej ładen męłczyzna nie może być obojątny. Jej powabnie zaokrąglone kszt ałty ówiadczyy, że była już w pełni rozwiniętę kobietę.
mogła mieć nie więcej ni trzydzieści lat. Patrzyłem jak urzeczony. Im bardziej się do niej przybliżałem, tym bardziej uczucie to wzrastało.
- Dzie dobry! - powiedziała, gdy byłem już przy brzegu. - Czy mgby mnie pan przewieć na drugą stroną jeziora
- Ale ... oczywiście ... proszą bardzo ... - wymamrotałem, starając się bezskutecznie opanować uczucie podniecenia.
Zdjęła sandały i weszła do wody. Stojąc już przy burcie, podała mi rękę.
- Mam na imią Alicja - powiedziała.
Pomogłem jej wejść do łodzi. Z wrałenia zapomniałem się przedstawią.
- A pan - zapytała, siadając na aweczce naprzeciwko mnie.
- Krzysztof.
Kilkoma pociągnięciami wiose wyprowadziłem d na jezioro. Do drugiego brzegu było jakie ptora kilometra.
- Dlaczego tak blisko - westchnąłem w mylach. - Czy to jezioro nie mogłoby być szersze
każde pchnięcie wiose przyblia mnie do tamtego brzegu. Czy będzie on równieł kresem tej nieoczekiwanej przygody Co powinienem zrobią, by nasza znajomość nie zakończyła się na tym kr ; ;tkim rejsie przez jezioro Nie chciałem być nachalny. Byłem pod tak wielkim wrałeniem jej urody, że nie mogłem zdobyć się nawet na prbą jakiego flirtu.
ąciskałem mocno rąkojeści wiose i pracowałem rytmicznie, choą jednocześnie zdawałem sobie sprawą, że w ten sposb przyspieszam kres tej przygody.
- Panie Krzysztofie - odezwała się po chwili - nic pan nie mówi. Czemu jest pan taki zamylony Przeszkodziam w czym ...
- Ale nie. Przyszła mi tylko do głowy ta zagadka, jak przewieć jedną łodzią wilka, owcą i kapustę... - prbowałem artować.
Załmiała się.
- Czy mnie uwała pan za wilka A może za owcą lub kapustę
- Ale, pani Alicjo...
Jeszcze bardziej nacisnąłem na wiosa.
- Nie musi pan się tak męczyć, panie Krzysztofie - powiedziała. - A może nie ma pan czasu i dlatego tak się spieszy
- Ale nie, jestem tu na wczasach.
- Tu jest tak uroczo. Taki spokój. Jeli o mnie chodzi, to nie musimy się wcale spieszyć.Czy nie miałby pan nic przeciwko temu, gdybym się rozebrała
Z wrałenia przestałem wiosłować.
- Ale ... proszą ... oczywiście ... - wymamrotałem.
Zdjęła bluzkę i spódnicę. Następnie, patrząc mi przy tym w oczy i uśmiechając jak Gioconda, sięgnęła do zapięcia stanika... Po chwili jej pełne i jądrne piersi kąpały się w blasku słoca. Moje osupienie wzrosło jeszcze bardziej, gdy z tym samym spojrzeniem i umiechem zdjęła majteczki. Następnie zanurzyła rękę w wodzie, po czym przeciągnęła mokrą dłonię po swojej muszelce.
- Mam pomys - powiedziała.
- Czy moglibyśmy zamienię się miejscami
Kiwnąłem potakująco głowę. Gdy zbliłyłem się do niej, jej zapach wypełnił moje nozdrza.Usiadła i rozchyliła nogi, jej ręce trzymały rąkojeści wiose, ale nie wykonywa. 79;y ładnego ruchu. Zamknęła oczy. Nie mogłem się opanować.
Przysunąłem się do niej i położyłem głowę między rozchylone, goręce uda...
Zacząłem delikatnie pieścią jej muszelką, najpierw palcami, a następnie językiem. Czułem, jak jej łechtaczka twardnieje, a wagina robi się coraz bardziej wilgotna. Moje ruchy językiem stały sie coaraz szybsze i bardziej rytmiczne.
Syszałem jej głośny, przyspieszony oddech. W pewnym momencie puścia wiosa i chwyciła mnie za głowę, wydając przy tym jęk rozkoszy.
Lełeliśmy tak przez kilka minut. d dryfowała na środku jeziora. Mój stwardniały, przygnieciony do podłogi penis rozpierał szorty.
- Zmiana - powiedziała krtko.
Powróciłem do wiose. Teraz ona pochylia się nad moim podbrzuszem. Poczułem jej ciepły oddech. Połołyła swą dłoń na mych piersiach i zaczęła powoli przesuwać ją w do, bawięc się lekko kosmykami mego owłosienia. Gdy dojechała do szortów, odpięła wszystkie guziki i uwolnia z nich napręłonego penisa. Ujęła go prawą rękę, jakby chciala zmierzyć jego wielkość.
- już dawno mi tak nie stał - pomyślałem.
Kilka razy poruszyła zaciniętę dłonię w górą i w dół. Następnie odsłonia nabrzmiałą łośćd i zaczęła wodzią po niej językiem. Myslalem że zaraz eksplodują.
Starałem się jednak powstrzymać, gdy chciałem, by chwila ta trwała jak najdużej.
- Jak to dobrze - przemknęło mi przez myl - że wczoraj zrobiłem to własną rękę.
Podniecenie jednak rosło i coraz trudniej było mi powstrzymywać kumulujące się napięcie.
Gdy poczułem, że bierze mojego penisa w usta, a jej wargi obejmują ciasno jego obwd i wykonują rytmiczne ruchy, straciłem wszelką kontrolą. Ciałem moim wstrząsnął dreszcz rozkoszy. Wyprezylem sie cały i wystrzeliłem. Przyjęła cały adunek. Trzymając łośćd w ustach, ścisnęła rękę nasadą penisa, jakby chciała wydobyć ze niego jeszc ze więcej łyciodajnego płynu.
Drugą rękę wądrowała po moim brzuchu. Zdawało mi się, że tracą przytomność...
Po chwili do mojej ówiadomości dotarło, że kto woa. Przebudziłem się. Byłem w łodzi sam. Szorty miałem zlane spermą.
Otworzyłem oczy i zsunąłem z twarzy koszulką. Spojrzałem w stroną, z której dochodziło woanie. Na brzegu stała młoda kobieta i machała do mnie rękę.
- Hej, hej!
Podpłynąłem bliłej.
- Dzie dobry! Czy mgby mnie pan przewieć na drugi brzeg Bardzo pana proszą...