Opowiadania:

Marek 02

Przyszła środa, pierwsza po moim powrocie z Hanoweru. Jak zwykle w środą poszłam do mojego zakładu kosmetycznego, Ewa zrobiła swoje, po Ewie dobrał się do mnie Marek. Okazał się być naprawdę odpowiedzialnym męłczyzną. Pomimo naszych prywatnych kontaktów tutaj zachowywał się profesjonalnie. Masował miejsce po miejscu, tak, jak to zawsze od pewnego czasu. Mniej więcej w połowie ąwicze zadał mi pytanie, czy łyczą sobie kontynuacje masału u mnie w domu. Stwierdziam, że nie widzą ładnych przeszkd. Popatrzyłam na niego i stwierdziam
przecie obiecałe. Więc po zakoczonych zająciach każde z nas wsiadło w swj samochd
i pojechaliśmy do mnie.
Wchodzęc, już po drodze, ręce nasze dotykały się w taki sposb, że nic z naszego ubrania nie pozostało, oboje byliśmy na tyle podnieceni, że od razu poszliśmy do łóżka i będąc już mocno podniecona, czekałam, kiedy we mnie wejdzie. Ale on tym razem połołył się obok mnie, zacząć mocno się tulią i wówczas rąka jego zaczęła wądrować w dół. Doszła do Cipki i bez problemów znalaz mokrą już łechtaczką. Pieszczęc ją powodował, że we mnie narastało podniecenie. Zwiększyła się szybkość oddechu, zaczęłam pojękiwać, a on nic, tylko cały czas ją pieści. Ja jączęc coraz głośniej wspinałam się systematycznie na tę drabiną podniecenia, aż odpłynęłam w pełnym orgazmie.
Kiedy opadłam już, prbując wyrównać oddech Marek zmieni pozycją i mówięc
a teraz ciąg dalszy zacząć we mnie wchodzić. Było to niesamowite wrałenie. Tu po orgazmie, który spowodował pieszczęc łechtaczką mocno czułam go w sobie. każde jego pchnięcie potwierdzałam narastającym podnieceniem, nogi rozsunęłam jak najmocniej, aby mógł wejść we mnie jak najgłębiej. A on, już w pewnym momencie zapał odpowiedni rytm, wbijał się, co czułam nie tylko wewnątrz, ale kiedy jego biodra dobijały do moich. Jeszcze kilka mocnych pchnięą
i czują, jak sztywnieje i strzela we mnie mocnym strumieniem, a ja dostają następnego skurczu osięgając następny orgazm.
Opadliśmy, oboje w pełni zadowoleni, chwytając apczywie powietrze. Po chwili ruszyliśmy, aby się umyć. Ja poszłam do kuchni, przyniosłam coś do picia i ponownie oboje położyliśmy się obok, chwile odpoczywając. Po pewnym czasie Marek zapytał to czym dzisiaj się bawimy Wówczas wstałam i przyniosłam kuferek i wyjęłam z niego zabawki, które kupiam w Hanowerze. Długo je oglądał, co rusz spoglądając na mnie. Ja popatrzyłam na niego i mówią Ty decydujesz. On jeszcze chwilą się zastanawiał, wzią w rękę wibrator Rłowa gówka, sprawdzając, jak on działa. Ale nie, odłońy, wzią do rąki Winogrono.
Winogrono to 10 posrebrzanych kuleczek o średnicy od 2,5 do 5,5cm. każda z nich umieszczona jest na odpowiednio długim srebrnym ałcuszku. Do tego doęczona jest duża srebrna agrafa, tak, aby mona było je spiąć w całość. Wówczas imitują kiść winogrona. Chcęc sprawdzią, jakie mają średnice, uływając suwmiarki pomierzyłam je i wyszło mi, że mają następujące wymiary w cm: 1 2,5, 2 2,8, 3 3,1, 4 3,4, 5 3,7, 6 4,0, 7 4,25, 8 4,5, 9 4,75,
10 5,0.
Przez chwilą je oglądał, przekładał miedzy palcami poszczególne kulki, patrzęc, jak powiększają się. Przecie pierwsza ma 2,5cm, ostatnia jest dwa razy większa. aż w po chwili stwierdzi zobaczymy, ile ich
Ci się zmieści w Pupie. Byłam z takiej propozycji zadowolona, bo zaraz w poniedziałek pieściam Pupą czarnym koreczkiem, więc teraz byłam ciekawa, jak się zachowa, poykając kulki. Marek sięgnął z szafki balsam do ciała i zaproponował ustaw się na kolanach. Długo nie zastanawiając się połołyłam się na brzuchu, podciągnęłam nogi szeroko je rozsuwając i mocno wypięłam Pupą. On lekko przesmarował Brązową Dziurką i mając tak zwilłone ręce, wzią pierwszą kulką przyłoży do dziurki i pchnął. Wsunęła się bez problemów,
to samo było przy drugiej i trzeciej.
Czwarta była już znacznie większa, ni pierwsza, ale jeszcze wsunęła się gadko. Przy piątej już mocno jączałam, bo nie problem by w samym przesunięciu się przez Gniazdko Wejściowe, ale zacząć się problem, aby wejść głębiej. Marek jednak napierał i po pewnej chwili już siedziała w środku. Więc wzią w rękę szstę, już wyrałnie duą, ok. 4cm średnicy i zacząć wsuwać ją w Pupą. W momencie, kiedy zacząć ją wsuwać, zaczęłam pojękiwać, bo czułam się już mocno wypełniona, ale on nie przestawał i parł dalej. Jąknęłam ponownie, ale on stwierdzi, to dopiero połowa. Znowu nacisnął, ja już prbowałam się wyprostować, ale przytrzymał mnie mocno na plecach, jednocześnie wpychając ja do koca. Poczułam, jak zamyka się bramka, wówczas Marek zaproponował wyprostuj się.
Zrobiłam to z przyjemnością, rozsmarowując mocno brzuszek, czując w nim te kuleczki. Popatrzyliśmy na siebie z zadowoleniem, sześć to niezy wynik. Ałeby się lepiej przekonać wstałam z łóżka, podeszłam do lustra i zobaczyłam ładne wybrzuszenie oraz zwisające z Pupy ałcuszki. W tym momencie okazało się, że to wsuwanie mi kuleczek spowodowało odpowiedni stopie podniecenia Marka, czego wyrazem było jego stercząca pałka. Nie chcąc, aby zbyt długo na mnie czekała ponownie weszłam na łóżko, pochyliam się, opierając ręce o łóżko i mocno wypinając Pupą. Po chwili poczułam, jak Marek sadowi się za mną i jak przymierza się do Cipki.
Przyłoży ja do Gniazdka i prbował pchnąć, ale w pierwszej chwili napotkał na duy opr, bo przecie miałam odpowiednie wypełnienie Pupy. Ale po chwili naparł mocniej i zacząć się wsuwać. Poczułam, jak wszedł, jak wsuwa się, jednocześnie mając wrałenie, że za chwile mnie rozerwie. Ale nie, Cipka puścia soki namiętności i wsunął się cały. Wsunął się i czułam go bardzo mocno. Ale to by początek. Teraz on zacząć pracować, to wysuwając, to wsuwając się. Było to coś niesamowitego. Czułam każde jego pchnięcie, aż przyszedł ten wspaniały moment rozkoszy, kiedy jeszcze mocniej naprąy się i strzeli we mnie, a ja osięgając pełną rozkosz, tukam rąkoma w materac.
Po chwili wysunął się, ja upadłam i przez chwile odpoczywaliśmy. Wstaliśmy i poszliśmy do łazienki, stanęłam przy umywalce, wypinając Pupą, a Marek zacząć z niej wyciągać poszczególne kuleczki. Nie było to trudne, bo patrzęc na rółnice długości widać było, która jest głębiej. Po chwili już wszystkie leały w umywalce, a myśmy weszli do wanny i dokładnie umyli.
Marek wytar się pierwszy, wytar mnie, ja zarzuciam szlafroczek, on zacząć ubierać się. Po chwili by już gotowy do wyjścia. łegnając się, zapytał, czy w następną środą też będziemy się bawili zabawkami. Stwierdziam, że tak, ale nie w następną, a kiedy, dam mu znać, bo jak będzie to tak cząsto, to szybko braknie nam zabawek. Uśmiechnęł się, pocałowaliśmy się i poszedł. Ja sprzątnęłam trochę mieszkanie i też połołyłam się do łóżka, ale długo czułam w Pupie lad po kuleczkach.
Tym nie mniej już w tym momencie zdecydowałam, że za jakiś czas znowu do tych zabawek wrścimy.

Koczą standardowym już stwierdzeniem Opowiadanie to jest prawdziwą relacją moich osobistych doznał i przeyć. Jakakolwiek zbieność faktów lub sytuacji jest absolutnie przypadkowa i niezamierzona.

16 czerwiec 2005 rok baska@poczta.onet.pl - Bałka