Opowiadania:
- Zabawki z Hanoweru
- Kuzynka Agnieszka, cz. IV, Połegnanie Starego Roku
- Zabawki z Hanoweru
- Sex w morskich falach
- Jezioro
- Jak zrywała z niewinnością...
- Rowerowa wpadka
- Prawdziwa kobieta
- Zabawki z Kopenhagi
- Dawne znajome
- Prawdziwa kobieta
- Internat
- Belfer
- Rozbjnicy
- Klucze Petera
- Siłownia
- Ankieter
- Pani od francuskiego
- Internat
- Fantazje seksualne
- Mocny uścisk
- Nimfetka robi laski
- Spotkanie po latach, cząć I
- Kuzynka Agnieszka, cz. IV, Połegnanie Starego Roku
- Agnieszka Wesele
- Delegacja
- Ankieter
- Kobieca zazdrość
- Wizyta hydraulika
- Peter i Stepowe Konie
- Siłownia
- Spotkanie po latach, cząć I
- Dawne znajome
- Rozbjnicy
- Dwie Bałki
- ąwiąto kobiet
- Dziwka
- Morderczyni zahamował
- Przyjaciki
- Klucze Petera
Morderczyni zahamował
Darek o ówicie trzasnął drzwiami wyskakując z samochodu. Przebiegając przez ulicą nozdrzami wciągał powietrze i czu ówietnie, że hamował z piskiem opon.
- Nic pani nie jest Nic pani nie jest - dopytywał się dziewczyny z powodu której zatrzymał samochd. Nie dotykał jej. Była naga. Choą mocno opalona to i tak na tle drzewa do którego była przywiązana musiała być widoczna dla każdego, kto w ten zakrąt wjedał. Jej zwieszona głowa mogła sugerować zemdlenie, albo gorzej, może mierą...
- Bołe, czy to zrobił jakiś psychopata ... Czy Darek wiedział
o tym, że szepcze Czy widział, jak jej powieki unosiły się powoli i odsaniały oczy, chłodne oczy morderczyni Gdy spojrzał w nie dostrzeg tam błysk. W tej samej chwili kto go napadł, od tyu. Nie dosyszałaby ładnego krzyku. Kto zatkał Darkowi usta, przewrści go i pociągnął w przydrony rów. Zakneblował, związał ręce i nogi i zawiązał oczy, kładęc na brzuch.
- Dziąkują, dziąkują że to dla nie zrobiłe! - Karolina rzucia się Jackowi na szyją, gdy ten ją odwiązał od drzewa. I - jak kropla deszczu ściekająca po szybie - podbiega do Darka. Darek czu, jak kto do rozbiera, do naga. ąciąga z niego ubranie, zdziera je.
- Ty sukinsynu! - kto szeptał. "Kto bez sumienia!" - mylał Darek. (Z powodu knebla jego usiłowania by zaprzeczać swojej winie były daremne.)
- Umieraj! - to by głos niebezpiecznie lekki, jaki mają ludzie, którzy robią coś, co sprawia im wielką przyjemność, a poczucie winy jest im obce i - najgorsze - robią to ówiadomie, w pełni ówiadomie. - Umieraj ze strachu, draniu! Chłodne krople rosy Darek już czu, a teraz miał poczuą ostrze czego zimnego. Bagał mylach swego bezwzglądnego oprawcą "Tylko nie to! Tylko nie to!", gdy ostrze dotknęło jego jajek. Darek nie raz widział w filmach przyrodniczych wiatr, który goni chmury w egzotycznych strefach klimatycznych szybko, jak nigdy u nas. Są na ówiecie miejsca, gdzie pogoda tak prądko zmienia się jak pogoda jego ducha po tym, gdy doświadczy, że kto chucha w jego jajka, a potem, potem wkłada mu w odbyt ostrze, ostrze języka ciepłego jak podniecona cipka. Karolina przewrścia Darka na wznak. Jego fiut stanąłby szybciej, gdyby nie strach. Usta, język i rąka, usta, język i rąka... Wolno, bo wolno, ale nawet w tej atmosferze podniecenie może się wylągać. To nic, że namęczyła się trochę pieszczęc go bowiem w tej wojnie na emocje strach musiał w kocu oddać pole słodkiej naturze męłczyzny. (Natura nie jest dobra, ani za. Natura to fakt. Czerp wiedzą na jej temat, by znajomość praw była dla Ciebie rdłem korzyści.) Karolina wiedziała, że zaraz ziści się jej marzenie. Gdy go sobie wkładała strółka lepkich soków ściekała z jej cipki. Usiada. Miała go całego w sobie. Bołe! Ta purpurowa ciasnota w jej wnątrzu, pełnia - jakby wschodziło tam słoce. Do diaba! Ochota, której rzeka rozpłynęła się po jej ciele w dużej mierze wynikała z tego, że on nic nie widzi, ma zakneblowane usta, związane ręce i nogi, nic nie może robią, kurwa, nic! A ona będzie go teraz pierdolią i nikt jej tego nie zabroni! Wszystko, co czuła podziałało na nię jak pała na ambitnego ucznia. Za wszelką ceną chciała dopiąć swego. Naga, w trampkach. Gra się dopiero rozpoczęła. Była tylko jedna bramka. Pochylona do przodu, oparta na dłoni`ch, machała biodrami w przd i w ty. Szeroko rozstawionymi kolanami miałdyła trawą. Prawie, prawie to miała. Ale wcześniej zmęczyła się. By odpocząć - zwolnia. Patrzyła w dół: uk piersi zwisał triumfalnie. Przeniosa cięłar na dłonie i unosiła teraz biodra z prądkością z jaką znawcy smakują wina. Widziała, jak lnięcy fiut znika w jej wnątrzu, gdy najgwałtowniejsza cząć jej ciała opada; wydychała powietrze i znów się unosiła. Powtórzyła to tyle razy, aż odpoczęła. I - bez ostrzełenia - ponownie zaczęła go ujedać, pocierać sromem nieruchome ciało. Patrzyła prosto przed siebie. Jej rozszerzone oczy były dowodem natęłonej woli. Liczy się tylko jeden cel. Paniczny pościg zaraz się skoczy. Nie ma innej mołliwości. Kto "bogobojny" nie wypowie tego, sprbujmy jednak znaleć słowa: Na granicy wyczerpania, gdzie normalny człowiek z sił opada, gdzie rozsądku - niczym diaba w kościele - nie trzeba się obawiać ona dostała to, czego chciała - stan, w którym wysychają wszystkie bagna, w którym cichnie wichura zwątpienia i niezdecydowania, stan w którym mona suchać objawienia - tam Karolina wygięła się w uk, jakby w jej wnątrzu jakał siła wystrzelia ku niebu. Chwycia się za poladki i rozchylia je, by wzmc rozkosz.
- Ty sukinsynu! - wyrzucia z siebie.
- Cholera, zamknij się! - powiedział Jacek, który nieopodal oglądał jaką laską w Internecie za pomocą laptopa. Nie przeszkadzało mu to, co robi Karolina (przywyk już, że ta dziewczyna kocha seks i ma rółne fantazje oraz przydomek "morderczyni zahamował"), ale po cholerą kto ma syszeć, co tu się dzieje (Kto sieje, ten zbiera, by znowu potem siać. Uprawiać seks, by wracać do ówiata ływych silniejszym - to jest coś, co się opaca.) Karolina opadła na Darka. Oddychała głęboko, ale lekko. Poniewał tak wysoko uniosa się tę miłością nie była zmęczona. Teraz była bezbronna. Nikt nie powiedział "kocham", więc poleała tak chwilą i wstała.
- O.K. Niedługo zaczyna się szkoła. Odwieziesz mnie
- Gdzie
- Do szkoły!
- Znów bądą Ci pierdolią z kim Ty się zadajesz!
- Chrzanię to! - powiedziała, bo nienawidzia rłowego.
- Wsiadaj! - Jacek wskazał ruchem głowy tylne siedzenie motoru, już naprawionego po wypadku. Ruszyli.
- Mylisz, że byłam tak dzika... - krzyczała, bo silnik motocykla przeszywał ją swoim warkotem - jak dzikim potrafi być Harry w chwilach, w których przerała w łóżku swe dziewczyny dając im powd, do tego, by go rzucały!!!
- A kto to jest Harry!!! - krzyknął Jacek.
- Nie znasz go!!! To poznasz!!! każdy kiedy musi!!! - powiedziała i wymamrotała pod nosem - A ja gupia mylałam, że wszyscy już go poznali... Darek zał dusił w sobie przeklestwa. Nagi, przywiązany do drzewa "łycia i mierci"...
autor: SNACK