Opowiadania:
- Długo oczekiwane
- Wakacje, cz. II
- Klucze Petera
- Fido rulez!
- Krlewna (wiersz)
- Nimfetka robi laski
- Fido rulez!
- Kuzynka Agnieszka, cz. V, Powitanie Nowego Roku
- Dziewica lat 15
- Niegrzeczna dziewczynka
- Dwie Bałki
- Majowa wizyta w Hamburgu - Piekieko
- Kobieca zazdrość
- Schowek
- ąwiąto kobiet
- Marek 02
- Dwie Bałki
- Wakacje z ojcem
- Prawdziwa kobieta
- Spóźnione Mikołajki
- Majowa wizyta w Hamburgu - Piekieko
- Zabawki z Hanoweru
- Hamburgu Moja Pupa
- Zajazd i Litwin
- Zajazd i Litwin
- Lekcja od mamy
- Klucze Petera
- Zajazd i Litwin
- Spotkanie solenizantów
- Długo oczekiwane
- Spóźnione Mikołajki
- Jezioro
- Dawne znajome
- Urodzinowy prezent
- Siłownia
- Spotkanie solenizantów
- Peter i Stepowe Konie
- Prawdziwa kobieta
- Marek 02
- Walentynki
Spóźnione Mikołajki
To opowiadanie zaczynam od przedstawienia Karoliny, czyli Karolci. Karolcia pracuje
w Zakładzie Kosmetycznym Ewy, do którego przychodzą systematycznie w każdą środą. Ukończyła kiedy technikum kosmetyczne, dorobiła jeszcze w Izbie Rzemieślniczej dokumenty fryzjerki męskiej i damskiej. Ponieważ trochę odrosły mi włosy poprosiłam właśnie Karolcią, aby mi je trochę skarciła i wyrównała. Kiedy tak się mną zajmowała zauważyłam, że jest jąkał radosna, szczególnie wesoła. Więc, prosząc, aby się nade na pochyliła, zapytałam ja, co jest przyczyna tej jej wesołości.
A ona, popatrzyła mi prosto w oczy i stwierdziła, że już nie może doczekać się soboty, bo jest umówiona na super randką. Popatrzyłam na nią i stwierdziłam, to może by mnie też umówiła, przecież je też jestem sama. Zdziwiła się moim stwierdzeniem, powiedziała, że tym razem to niemożliwe, ale przemyli tę propozycją. Tak minę prawie miesiąc od tej rozmowy, ponownie jest środa i Karolcia, jak mnie tylko zobaczyła, natychmiast podbiega, mówiąc, że ma wałną sprawą
i musi ze mną porozmawiać. Uzgodniłyśmy, że po zabiegach pojedziemy do mnie. W domu zrobiłam kawą, było jakie ciasto, zrobiłam drinka z zasiadłyśmy w salonie przed kominkiem do rozmowy. Historia, jak Karolcia spotkała się z Martę i jak weszła do jej klubu to temat na oddzielne opowiadanie. W tym momencie było ważne, że w poniedziałek dostała telefon, w najbliższą sobotę jest spotkanie i może przyjechać ze znajomą.
Sprawa była jasna, szykowała się niezła zbiorówka. Poprosiłam Karolcie, aby dała mi dzień do namysłu, ale w czwartek rano stwierdziłam, że jak ona tam jest, to dlaczego nie mogą również jechać ja. Zadzwoniłam, że jadą i chcą wiedzieć, o której po mnie przyjedzie. Otrzymałam wiadomość, że w sobotę o szóstej i na tym się rozmowa skończyła.
Praktycznie punktualnie przyjechał po mnie samochód, duża Toyota, poznałam Martę
i Krzysztofa, na pierwszy rzut oka bardzo mili ludzie i pojechaliśmy. Najpierw było zapoznanie się, w trakcie którego okazało się, że panów jest trzech, mnie przedstawi się Adam, później Wojtek.
Następnie była pierwsza niespodzianka. Karolcia nie uprzedziła mnie, że zaraz po wejściu każdy idzie po przydzielonego pokoju, gdzie się rozbiera z cywilnych ubrał i zakłada surowy, biały frotowy szlafroczek. Ja byłam w pokoju z Adamem, ale udało nam się bezkolizyjnie zamienię okrycia.
Zeszliśmy do salonu, w którym panował przyjemny półmrok, wszyscy zasiedli do stołu
i poszły pierwsze toasty. Nie trwało to długo, kiedy Adam dał mi znać i poszliśmy na górą. Młody, dobrze zbudowany mężczyzna, pomyślałam, może być dobrze. I nie pomyliłam się, położył się obok mnie i przez chwilą pieści moje Piersi, bardzo go ucieszyły, kiedy Brodawki stanęły szybko na baczność, przesunął rękę w kierunku wzgórka łonowego, zdziwiło go, że jestem wygolona, po czym wsunął palec w Szparką. Poczuł, że jest wilgotna, uniósł się na łokciu mówiąc do mnie chce Cię. Ja rozłożyłam szerzej nogi, a kiedy poczułam go za sobą, lekko rozsunęłam na boki.
Wszedł we mnie bardzo płynnie, mocno mnie wypełniając. Czułam go mocno w sobie. każde jego pchnięcie kwitowałam narastającym podnieceniem. Ale on się nie spieszy. Wolno, ale z odpowiednia siłą wchodzi we nie raz za razem. Tym sposobem narastające we mnie podniecenie potęgowało się, aż praktycznie doszłam do maksimum, już zaczynając pokrzykiwać. On też już dochodzi, jeszcze trzy przyspieszone, mocne pchnięcia, po czym poczułam wypełniający mnie płyn. Jeszcze chwilą tkwi we mnie, ale wysunął się i poszedł do łazienki, ja zwinęłam się w fasolką i spokojnie leżałam. On się umył, poszłam ja, nie spiesząc się, opukałam się, poprawiam makijaż
i zeszłam na dół.
Prawie zaraz zeszliśmy się ponownie. Stuknęły kieliszki i kolacja trwała dalej. Zaczęły się nawet jakie tańce, ale szło to opornie, bardziej zaczęła się słuchanie muzyki. Będąc tak mocno zasłuchana w jedna melodią poczułam na ramieniu czyją rękę. Popatrzyłam, by to Wojtek, który dawał mi znać, że powinniśmy iść na górą. Wojtek by trochę niszy od Adama, ale za to bardziej rozbudowanym w sobie, z wyraźnie ukształtowanym mięśniem brzusznym.
Nawet się nie ociągałam, wstałam i po chwili już byliśmy w moim pokoju. Moment trwało, jak mierzyliśmy się wzrokiem, on zsunął mój szlafrok, ja jego, on przez duszą chwilą mierzy mnie wzrokiem, zatrzymując się dużej na wygolonej Cipce, ja popatrzyłam na niego, no nie miał on zbyt małej pałki, po czym zaproponował czy może być od tyłu. Kiwnęłam głowę i po chwili już wypinałam Pupą na łóżku. Wszedł, wypełniając mnie całą, każde jego pchnięcie powodowało narastając podniecenie. Muszą przyznać, że by bardzo dobry. Nie dość, że mocny, to mona powiedział, solidny. Precyzyjnie wysuwał się i wsuwał, a ja pojękiwałam w narastającym podnieceniu. To pojękiwanie przeszło już w głośny jęk, kiedy zbliżał się do swojej kocówki.
Ał odchylił się i bardzo mocno strzeli, wlewając we mnie te swoją strugą namiętności. Opadliśmy oboje na łóżko, głęboko oddychając. Poszedł pierwszy się umyć, ja już trochę spowolniona, ale też się umyłam i zeszłam do salonu. Dopadłam szklanką i duszą chwile delektowałam się drinkiem.
Trzecim by Krzysztof. Młody, dosyć przystojny, w wieku około 30 lat, może niezbyt wysoki, ale bardzo dobrze zbudowany, a przede wszystkim bez brzucha. Tutaj nie byłam aż tak spięta, bo go już trochę znałam, przecie razem jechaliśmy. Te długą chwilą na mnie patrzy,
po czym stwierdzi, mam chęć zajrzeć do Twojej Pupy. Powiedziałam, dobrze, ale pójdą po krem. Poszłam do łazienki, wzięłam krem, który miałam w kosmetyczce, wróciłam i wyciskając sobie trochę go na rękę, zaczęłam masować jego pałką. Była, rzeczywiście, niczego sobie. Kiedy już dobrze ślizgała mi się w ręce, puściam ją i poszłam do łóżka.
Idęc, jeszcze na wszelki wypadek resztka kremu posmarowałam sobie Pupą i mocno ją wypięłam, aby mógł w nię swobodnie wejść. Nie musiałam na to długo czekać. Zają swobodnie miejsce za mną i po chwili naparł pałką na Brązowa Dziurką. Ta przez chwile stawiała opr, ale krem dał swoje, po chwili już cały siedział we mnie. Czułam go bardzo mocno w sobie, rozpychał się na wszystkie strony, ale przede wszystkim głęboko się wbijał. Trzymał mnie mocno za biodra,
a odgłos odbijanych ciał potwierdzał każde jego wejście.
Ał przyszedł ten moment spełnienia i poczułam, jak wlewa się we mnie jego płyn namiętności. Oboje padliśmy na łóżko, ale dysproporcje ciał nie pozwoliły, aby zbyt długo na mnie leżał. Wstał i poszedł się umyć, ja po nim, zeszłam na dół i z przyjemnością przyjęłam od Marty, zresztę łony Krzysztofa, zimnę szklaneczką drinka. Zabawa trwała, ale okazało się, że minęa włałnie pónoc i przyjechał Mikołaj. W kocu mięliśmy się spotkać na Mikołajkach.
Otworzyły się drzwi i oczom swoim nie wierzyłam. Do salonu wszedł, owszem, Mikołaj, miał Mikołajkowy paszcz i czapką, ale przede wszystkim weszło kawał draba. Jak się póniej dowiedziałam, ma 196cm wzrostu, nikt nie umiał powiedział, ile ma obwodu w klatce piersiowej. Przytargał ze sobą dwa duże worki, z których zacząć wyjmować prezenty. każdy z nas otrzymał w ładnej, materiałowej torbie elegancką butelką wdki i zestaw kosmetyków. Pniej dowiedziałam się, że Mikołaj wsppracuje z braną kosmetyczną i farmaceutyczną. Kiedy już każdy miał swoją torbą, ja też, zasiedliśmy do stołu, wznosząc toast na cześć Mikołaja. Mikołaj yknął i stwierdzi, że idzie dalej. Wyszedł z salonu, myśmy jeszcze przez moment komentowali prezenty. Nawet nie wiedziałam, kiedy wyszła z salonu równieł Marta, bo teraz stanęła w drzwiach, mówięc, że Mikołaj zabłądził do piwnicy i tam ma jeszcze dla nas niespodzianką.
Wszyscy wstali od stołu i zaczęliśmy schodzić. W piwnicy było pomieszczenie wyposażone na mini siłownie. Ale pierwsze, na co zwróciłam uwagą, to by stojący po środku duży, masywny Mikołaj już pozbył się swojego okrycia, stał w podkoszulce, mocno opinającej jego ciało i szortach. Kiedy już wszyscy zeszli, Marta zwracając się do niego, stwierdziła, no Mikołaju, teraz czas na Twoją niespodzianką, kładąc jednocześnie na stole duży ręcznik. Mikołaj stanął tyłem do krótszej części stołu, spuści szorty i na niej usiadł. Mona powiedział, że ja też usiadam również z wrażenia.
To, co się znajdowało miedzy jego nogami było niesamowicie duże. Marta podeszła
do niego, on rozsunął nogi, a ona, wyjęła z kieszeni pojemnik z kremem, wzięła trochę na palec
i zaczęła zmysłowo rozprowadzać go po pałce Mikołaja. Kiedy ściągnęła napletek ukazała się wielka pała, która po chwili pięknie się świeciła. Skończyła, odsunęła się, Krzysztof wstawi miedzy nogi Mikołaja mały stołeczek, po czym Marta, zwracając się do mnie powiedziała ta pałeczka czeka na Ciebie, to jest spóźniony prezent Imieninowy od nas.
Ja stanęłam jak wryta, ale nie bardzo miałam czas zastanawiać się, bo w następnym zdaniu usłyszałam podejdziesz tu, pokazując na stołek, odwrócisz się i elegancko usiądziesz Pupą na tej pałce. Za nim zdążyłam wziąć głębszy oddech stali przy mnie wszyscy panowie, jakby asystując mi w tej ceremonii. Nie było wyjścia, podeszłam, popatrzyłam na Mikołaja, on się tylko uśmiechnął, po czym weszłam na stołeczek, obróciłam się i rzeczywiście miałam Pupą na wysokości sterczącej pałki. Rozsunęłam mocno pośladki i oparłam Brązową Dziurką o tę błyszczącą włość. Oparłam się, ale w pierwszej chwili nic, dopiero po chwili, jakby bardzo wolniutko dziurka zaczęła otwierać się, wpuszczając pałką do środka. Pomyślałam, że Krzysztof wiedział, co mnie czeka, dlatego lekko rozruszał mi Pupą. To by początek, ale gdzie reszta. Marta poprosiła Karolcią, mówiąc chodź, pomożemy jej. Obie stanęły przede mną, ja oparłam ręce na ich ramionach, a one chwyciły mnie za biodra i zaczęły dociskać.
Spojrzałam, że kiedy one pomagały mi usiąść na tej pałce, panowie zaczęli masować swoje, jakby szykowali je do boju, mając jakby przy tym satysfakcje, że coraz mocniej jączą. Sporo tej pałki weszło, ale nie cała. Teraz ruszy się Mikołaj, sam chwycił mnie za biodra swoimi olbrzymimi dłońmi i dociskając mnie w dół, zacząć wypinać biodra do góry. Oczywiście, zacząć i wbi mi ją do koca, a ja już bardzo głośno jączałam, będąc wypełnioną gdzie bardzo głęboko. Na ostatni moment podeszli panowie i kładęc swoje dłonie na moich udach, zaczęli wsppracować
z Mikołajem, doprowadzając w kocu do tego, że ta ogromna pałka znalaza się w Pupie.
Teraz następi akt drugi. Widzęc ostrzęcych się panów pomyślałam, że jak tylko zasadza mnie na Mikołaju, to bądą chcieli wejść w Cipkę. No i moje przypuszczenia sprawdziy się. Zdjęli dłonie z moich ud, chwycili za podudzia i rozciągając je pokazali panię, jak wyględa moja Cipka. Wówczas Marta stwierdzia no to zaczynajcie. Pierwszy wszedł Adam. Daram się, kiedy wpychał swoja pałką, mylałam, że mnie rozerwie, przecie w Pupie siedział Mikołaj. Ale on na to nie zwałał, chwycił moje biodra, po czym wykonując stosowne ruchy, wbijał się niesamowicie mocno. Czułam, jak jedzi we mnie jego łośćd, jak się wysuwa i wsuwa. Cipka puścia swoje soki namiętności, zrobiło się trochę luniej, ale nie za dużo. Adam też czu to napięcie i wolniutko podniecał się, aż przyszedł moment spełnienia, jęknął i wpuści we mnie te swoje urocze soki.
Wysunął się, ale zaraz zastępi go Krzysztof. Sytuacja była podobna. Moja Cipka była już dobrze sfatygowana, przecie to czwarte zbliłenie i drugie takie mocne. Jęczałam już bardzo mocno, kiedy Krzysztof wykonywał swoje rytmiczne ruchy, aż w pewnym momencie przyspieszy i skończył. Ja już odlatywałam w pełnym podnieceniu. Nie zdąłyłam wziąć głębszego oddechu,
a już wchodzi we mnie Wojtek. No i dobrze, że by ostatni, bo jego pałka była najpotęniejsza.
Mając już Cipkę trochę rozlunioną atwiej mi było go wpuścią do środka. Co wcale nie oznaczało, że go sabiej czułam. Wręcz odwrotnie, na skutek już odpowiedniego zmęczenia, czułam go bardzo mocno, a kiedy zacząć już prąyć się przed ostatnimi strzałami, wręcz krzyczałam i z blu ale z dużej namiętności też.
Wysunął się, mylałam, że już po wszystkim. Panowie ścisnęli mi nogi, Mikołaj chwycił
w p, i bez problemów obrści, kładęc na stole. Teraz on zacząć swj taniec. Przesuwanie jego pałki w mojej Pupie mona z powodzeniem przyrównać do przesuwania tłoczka w strzykawce. Przesuwając się do środka, wypychał wszystko, co przed nim, cofając, zasysał to, co wepchnął. Darłam się, kiedy tak się przesuwał, ale to nic nie dawało, on systematycznie przesuwał się w obie strony. I nie trwało to zbyt krótko, za nim poczułam, że pęcznieje jeszcze bardziej, aż cofnął się
i napierając z całej siły, wepchnął się, strzelając jednocześnie strumieniem spermy. Omal nie zemdlałam w tym momencie, nie dość, że było to bardzo mocne, było tego również niesamowicie dużo, prawie rozsadzając mnie podczas wypływu.
Mikołaj wysunął się, a ja opadłam na podłogą, nie mając siły utrzymać się na nogach. Marta i Karolcia pomogły mi pją do mojej łazienki, tam stanęłam pod natryskiem i długo pukałam się, chcąc złagodzić ból podbrzusza. Pozostawiając mnie w łazience Marta stwierdziła, że to koniec zabawy i mogą ubrać się w swoje rzeczy. Wytarłam się, ubrałam i wolno zeszłam na dół. Tam wszyscy czekali na mnie, a kiedy się pokazałam, zaczęli bią brawo. To mnie trochę ucieszyło, na moment zapomniałam o bolącej Pupie, wzięłam ze stołu szklaneczką z drinkiem, po czym usłyszałam witaj w naszym klubie.
W tym momencie wszyscy zaczęli podchodzić do mnie stukając się ze mną. Po wypiciu tego toastu Wojtek, gospodarz domu podziękował wszystkim za uczestnictwo, zapraszając na następne spotkanie. Ubraliśmy się i każdy kierował się do swojego samochodu. Okazało się, że z Mikołajem przyjechał kierowca dla nas, bo Krzysztof przecie aktywnie uczestniczy w spotkaniu. Miałam przywilej siedzenia na przednim siedzeniu, na tyle gnieździli się Marta, Krzysztof i Karolcia. już nie wnikałam w żadne szczegóły organizacji tego spotkania, tylko spokojnie siedząc wrściam do domu. żegnając mnie Marta stwierdziła, że bardzo się cieszy, że byłam z nimi i ma nadzieje, że się jeszcze spotkamy. Ja kurtuazyjnie podziękowałam za wszystko, mówiąc, że być może.
Było godzina trzecia nad ranem. Rozebrałam się i położyłam do łóżka. Długo nie mogłam usnąć, przeżywając jeszcze raz całe to spotkanie. Wiem jedno, na pewno długo tych Mikołajek nie zapomnę. Natomiast, gdy się obudziłam rano, to doszłam do wniosku, że chyba miałabym chąć ponownie poczuć tego Mikołaja, ale w Cipce. A czy to kiedy nastąpi zobaczymy.
Koczą, standardowym stwierdzeniem. Opowiadanie to jest relacją moich osobistych doznał i przeżyć. Jakakolwiek zbieność faktów lub sytuacji jest absolutnie przypadkowa
i niezamierzona.
11 grudnia 2005r. Bałka, baska45@poczta.onet.pl
***