Opowiadania:

Urlop w Długopolu

Pierwszy raz od duszego czasu postanowiam prawidłowo wykorzystać urlop. Zaplanowałam go na wrzesie. Znajomi polecili mi Długopole Zdrj, zapewniając mnie, że jeżeli tylko bądą chciała, na pewno odpoczną. A ja na pewno chciałam odpocząć. Zadzwoniam do biura obsugi kuracjusza, bo tak to się nazywa, uzgodniam szczegy, wpaciam pieniędze i już mogłam jechać. Wkomponowałam się w turnus sanatoryjny trwający od 3 do 23 wrzenia. Na wszelki wypadek zarezerwowałam sobie swj pobyt do niedzieli, 25 wrzenia.
Zgodnie z ustaleniami, w sobotę 3-ego rano wsiadam w samochd i po kilku godzinach jazdy byłam na miejscu. Zgłosiłam się do powyłej wspomnianego biura, zarejestrowałam się, otrzymałam klucz od pokoju, zgodnie z umową otrzymałam pokj jednoosobowy i zainstalowałam się w nim.
Było wcześnie po obiedzie, więc poszłam rozejrzeć się, co gdzie jest. Historii Długopola nie bądą opisywała, bo jest w Internecie. Faktem jest, że jest to malowniczy zakątek Polski u podna Gr Bystrzyckich. Przez Długopole przechodzi gówny szlak sudecki, a z Międzygórza
i Międzylesia mona robią szereg wyjść w góry. Było to jeden z powodów, dla których zdecydowałam się tam pojechać.
Samo uzdrowisko składa się z 4 domów uzdrowiskowych Ondraszek, w którym mieszkałam, Mieszko, Dąbrówka i Fortuna oraz zakład Przyrodoleczniczy Karol. Ponadto w Parku Zdrojowym Kawiarnia Zdrojowa, kawiarnia Horus w dawnym kościele ewangelickim oraz restauracja Pod kasztanami tu przy gównej drodze, sklep społywczy, kiosk z prasą, przystanek PKP i PKS.
Poniewał byłam bez obiadu postanowiam wejść do tej restauracji i coś zjeć. Bardzo mia Pani Małgosia zaproponowała mi szaszyk, zapewniając, że będzie mi smakował. No i miała racją. Ale społywając jego usyszałam, jak przy stoliku obok towarzystwo dyskutowało na temat wieczornego dancingu w Kawiarni Zdrojowa. Zjadam swj obiad i poszłam do pokoju odpocząć. Wieczorem ubrałam się i poszłam zobaczyć, jak wyględa taki dancing. Wzięłam lampkę wina i sok grejpfrutowy, usiadam przy stoliku, chcąc posuchać zespou. Ale pojawili się jacy panowie
i nawet trochę potańczyłam.
Nie byłam do koca, bo chciałam się wcześniej połołyć i odpocząć. W niedzielę rano stwierdziłam, że jest piękna pogada, była zresztę przez cały czas mego pobytu, więc popatrzyłam na mapę i zdecydowałam się iść na wycieczkę. Powyłej Długopola jest Przełęcz Spalona, a na niej schronisko. Wg przewodnika, wejście czerwonym szlakiem trzy i p godziny. Nie miałam nic
w planie, więc na nogi dobre skarpetki i adidasy, sztruksowe krtkie spodnie, bluzka, plecak,
i w drogą. Okazało się, że w przewidzianym czasie weszłam na górą i zrobiłam sobie odpoczynek
w schronisku, co udokumentowane jest okolicznościowym stemplem.
Kiedy jadam smaczne naleniki z jagodami do schroniska przyszło dwóch panów turystów, z plecakami, którzy, jak się okazało, też mieli zamiar odpocząć i przez Jagodną zejść do Długopola. Więc na nich poczekałam i razem zeszliśmy. Ta cała wycieczka to ponad 7 godzin marszu, więc wieczorem poszłam sobie na piwo do Horusa.
W poniedziałek miałam wizytę u Pani Doktor, uzgodniłyśmy zabiegi, a południe dostałam kartę zabiegów, a tam kto planował tak, abym miała cały dzień zajęty. Więc zaraz poszłam do Pał obsugujących zabiegi, aby z nimi te kwestie przedyskutować.
Okazało się, że mogą mieć ęczone zabiegi, ale jeśli bądą przychodzia o 7-mej rano. Dla mnie to nie stanowiło problemu i już od wtorku załatwiałam zabiegi rano, następnie niadanie i cały dzie wolny. Tym sposobem miałam czas na spacery po górach, a poniewał pogoda sprzyjała, wiecznie mnie nie było, rzadko zdęłałam na kolacją. Obeszłam wszystko, co mona było
z Międzygórza, Międzylesia, a nawet od Siennej i Kletna. Niestety, w większości musiałam swoje wyjazdy planować tak, aby dojechać i wrścią samochodem, bo na komunikacją pałstwową nie było co liczyć.
W sobotę grali w Zdrojowej, więc poszłam potańczyć, ale już nie sama. Poszy ze mną dwie koleanki z pokoju obok Krysia i Aneta. Około godziny dwudziestej pojawi się na sali wysoki, dobrze zbudowany męłczyzna, jak się póniej okazało miejscowy. W pewnym momencie podszedł do mnie, prosząc do tałca. Popijając sok grejpfrutowy spokojnie wytłumaczyłam mu,
łe z duą przyjemnością zatałczą z tak przystojnym męłczyzną, ale wtedy, kiedy nie będzie od niego czuą alkoholu. Popatrzy, ale zmy się bez słowa. We wtorek znowu były tałce, poszłam do kawiarni dopiero około 8-mej. Okazało się, że on już czekał. Nie zdąłyłam doją do stolika, gdzie koleanki rezerwowały mi miejsce, a już by przy mnie.
Oczywiście, tałczęc poprosiłam go, aby się pierwszy przedstawi, bo tak wypada. Miał na imią Marek. Ja też się przedstawiam, podziąkowałam mu, że nie czuą od niego alkoholu, zwracając jednocześnie uwagą, że mgby też mieć czyste ręce. Odpowiedział, że jak się pracuje w lesie, to trudno mieć czyste ręce. Na to ja stwierdziam, że nie kwestionują stopnia ich spracowania, ale mona je trochę domyć, a w szczególności brud pod paznokciami.
Nic nie odpowiedział, tylko mocno przytuli mnie do siebie, bo grali coś wolniejszego. Kiedy już zespół zakończył grą i kończył się wieczorek poprosiłam go, aby podszedł ze mną do baru, poprosiłam dwie piąćdziesiętki czystej wdki, jeden kieliszek podałam Markowi, drugi sama wzięłam i stukając się z nim wygłosiłam toast dziąkują, że przyszedłe dzisiaj trzeówy. Popatrzy na mnie, a ja na to no co nie napijesz się ze mną. Stuknął się, wypiliśmy, ja zapaciam i mówięc Dobranoc zaczęłam wychodzić. Marek spojrzał i mówi, że teraz to jego kolejka. A ja na to nie dzisiaj. On znowu a kiedy, a ja na to jak przyjdzie czas. I wyszłam. Podobno stał jak wryty nie wiedzęc, co ma zrobią. Od znajomych póniej dowiedziałam się, że poszedł Pod kasztany i tam zamówił sobie piwo.
W czwartek ponownie grali i znowu poszyśmy. Tym razem przy stoliku obok Marek siedział z drugim chłopakiem. Kiedy podchodziyśmy, zaprosili nas do siebie Marek przywitał się ze mną i przedstawi kolegą Mirka. Mirek by trochę niszy, ni Marek, na pewno starszy, ale za to bardziej krąpy. Okazało się, że Mirek jest inynierem i na stałe mieszka we Wrocawiu, a tutaj ma swj domek, do którego przyjełdła na weekendy. Tym razem jednak udało mu się przyjechać wcześniej i kolega zaprosił go do kawiarni, mówięc, że poznał Wspaniałą dziewczyną.
Kiedy zespół zacząć grać Marek poprosił mnie do tałca. Miał czysta koszulą i czyste ręce. Popatrzyłam i znaczęco przytuliam się do niego. Zrozumiał i już tylko we dwoje tańczyliśmy. Kiedy przyszedł koniec zabawy, podeszła kelnerka niosąc na tacy trzy kieliszki wdki. Mirek postawi jeden przede mną, drugi dał Markowi i trzymając w ręce swj wnis toast za miłe spotkanie. Marek chciał powtórzyć kolejką, ale ja stwierdziam, że nie dzisiaj. Popatrzy, pytając kiedy. Spokojnie odpowiedziałam jak przyjdzie czas.
Popatrzyli na mnie, wstaliśmy od stolika i ja wrściam do pokoju. Sytuacja powtórzyła się
w sobotę, ale panów było już trzech. Doszedł teraz Radek. Pewnie został uprzedzony, bo miał czystę koszulą i czyste ręce. Radek, tak jak Marek pracował w lesie przy wyrąbie drzew. By bardzo wysoki, jeszcze wyszy ni Marek i jeszcze lepiej zbudowany, a przede wszystkim miał duże dłonie i grube palce. No i powstał zespół, nas trzy i ich trzech. Taki układ trwał do koca turnusu, przy czym przy każdej okazji ja ich prowokowałam, dając na coś nadzieją, ale nie precyzując nic konkretnego. Przyszedł czwartek, 22 wrzenia, kończył się turnus, większość kuracjuszy wyjedała. Kiedy kończył się wieczór, ja chłopakom powiedziałam, że ja zostają jeszcze dużej, mołemy przyją jeszcze w piątek potańczyć, a po tałcach mogą się z nimi napią wdki. Poniewał wiedziałam, że cząsto kontynuowali spotkanie Pod kasztanami, mylałam,
łe tam pójdziemy, coś wypijemy i na tym się skoczy.
Niestety, moje załołenie było bądne. W piątek ubrałam się w lune baweniane spodnie, obcisły sweterek, na nogach wygodne psupki, zarzuciłam kurtką i razem z koleankami poszłam na tałce. Jak zwykle panowie czekali już na nas, zabawa trwała normalnie do dziesiętej. Kiedy skończyła się zabawa w kawiarni panowie przypomnieli mi, że obiecałam napią się z nimi wdki. Ja o tym dobrze pamiętałam, więc chciałam pją Pod Kasztany. Ale Mirek stwierdzi, że w jego domku będzie na pewno milej i sympatyczniej. Wsiedliśmy w samochd i po chwili byliśmy na miejscu. Dom ten widziałam wielokrotnie jedęc do Bystrzycy, ale nie wiedziałam, że to Mirka.

Weszliśmy do środka, pięknie urządzony domek, na parterze salonik, mała sypialnia, kuchnia i toaleta z natryskiem, na górze dwie sypialnie, pokoik, z którego wychodziło się na taras
i duża łazienka. Ewidentnym było, że wybudowanie i wyposałenie tego domku trochę kosztowało.
Mirek poprosił nas do saloniku, gdzie na środku stał zgrabny st, przy nim cztery krzesa, zapraszając, abyśmy usiedli. Na stole stały dwa litry czeskiej wdki, kilka butelek wody mineralnej, kilka butelek innych kolorowych napoi. Oprcz tego stały cztery szklanki i cztery klasyczne literatki. Za nim zasiedliśmy Mirek poszedł do kuchni i przynis pojemnik z lodem.
Popatrzyłam na to, a oni na mnie i Marek stwierdzi teraz zobaczysz, jak piją ludzie z lasu. Po czym odkręci pierwszą butelką i nalał wszystkim po około trzy czwarte do szklaneczek. Podał mnie, wznosząc toast za naszą znajomość. Popatrzyłam, mówięc, że to może dla mnie za dużo. Ale Marek stwierdzi pierwszy do dna, a dalej zobaczymy. Udało mi się jako tego pierwszego wypią, popiam jaką wodą i zaczęliśmy rrozmawiać,
co oni robią w lesie. Zaczęli opowiadać, jak wyględa wyrąb, ale po paru minutach Marek nalał druga kolejką. Ja popatrzyłam,
a on, że na drugą nogą, bo na jednej to tylko bocian stoi. Bałam się, że jak wypiją tę drugą szklaneczką, to zacznie mi szumieć w głowie. Ale nie było wyjścia, znowu wychyliam, popiam woda i ponownie wrściliśmy do rozmowy.
Ale po pewnym czasie czuje, że mnie zaczyna rozbierać, więc zasugerowałam, że może by tak na tym dzisiaj skoczyć. Na co panowie popatrzyli po sobie, po czym Radek stwierdzi, że oni jeszcze dobrze nie zaczęli. Mirek wstał od stołu, zapali boczna lampką, który stał pod ścianą, podszedł do drzwi i zgasił górne ówiatło.
Wówczas podnieli się pozostali panowie i zbliływszy się do mnie, poprosili mnie, abym też się podniosa z krzeseka i stwierdzili przez dwa tygodnie bawiał się z nami w kotka
i myszką, teraz my zabawimy się z Tobą. W tym momencie już wiedziałam, co jest grane, przeleci mnie trzech facetów. Tutaj też się pomyliam. Poniewał szumiało mi w głowie, nawet nie prbowałam stawiać oporu.
Mirek stwierdzi, teraz przejdziemy do sypialni, tam stało duże łóżko, do którego mona było podejść z obu stron. Panowie zaczęli zdejmować mi sweterek, Marek odpią staniczek, połołył go z boku na stołeczku, po czym natychmiast zają się moimi piersiami. Pozostali opuścili jednocześnie spodnie i majteczki, wcześniej zdjęłam buty i po chwili stałam ubrana w stopki na stopach. Marek przynis tace z napojami, panowie tym razem nalali po p szklaneczki i podając mi moją wznieli toast za dobrą zabawą. Wypiam, czym popiam i poczułam, jak jestem kierowana na łóżko. Kiedy już się połołyłam, Radek i Marek stanęli po bokach, a Mirek, stanąwszy za łóżkiem zacząć ściągać spodnie. Kiedy je opuści ujrzałam wcale nie małą pałką, która się do mnie zblia. Lekko rozsunęłam nogi, ale kiedy Mirek by blisko mnie, pozostali chwycił za kostki
u ng i unosząc je do góry, mocno rozciągnęli na boki, co dało Mirkowi mołliwość swobodnego dostępu do mnie.
Na sam widok tej pałki Cipka zrobiła się lekko mokra, więc Mirek nie miał większych problemów, aby wejść we mnie. Poczułam go bardzo mocno w sobie, wypełni mnie całkiem,
a każde jego pchnięcie czułam, jak by chciał przebią mnie na wylot. Cipka się rozlunia, zaczęła puszczać soki a we mnie zaczęło narastać podniecenie. aż przyszedł moment, kiedy już jączałam mocno dochodzęc do pełnego zadowolenia i poczułam, że on też pęcznieje, a za moment silny wytrysk. aż krzyknęłam w tym uniesieniu, Mirek się wysunął, mówięc do mnie, naprzeciwko jest łazienka, id się umyć.
Rzeczywiście, naprzeciwko była łazienka, na krzele leały ręczniki, natomiast na wieszaku wisiał biały, frotowy szlafrok, więc umyłam się i owinięta i niego wrściam do pokoju. Tam panowie czekali już na mnie z toastem. Wypiam już bez namawiania p szklaneczki i sama poszłam do sypialni, czekając, który będzie następny. Następnym by Marek, ale okazało się, że jego pałka jest znacznie większa, ni Mirka i kiedy wszedł we mnie jęknęłam bardzo mocno. Cipka była niby rozluniona, a pomimo to czułam, jak rozpiera mnie na boki, a kiedy już wszedł zorientowałam się, że się nie mieści Natomiast jego to nie obchodziło. adował we mnie zdecydowanie całej siły. Ja już głośno jączałam, czując, jak mocno jestem wypełniona, podniecenie narastało zdecydowanie za każdym jego pchnięciem, aż przyszedł szczyt potwierdzony moim jękiem przechodzęcym prawie w krzyk.
Wysunął się, a ja ponownie poszłam do łazienki. Kiedy wrściam, Radek już czekał na mnie Ułożyłam się, lekko rozsuwając nogi, on popatrzy na mnie, po czym zsunął szorty i zacząć przesuwać się w kierunku mojej Cipki. Ja lekko uniosam głowę, po czym szybko ja opuściam, jączęc nie. To co on trzymał w rąku i co zbliżało się do Cipki było niesamowicie wielkie. I moje obawy szybko potwierdziy się.
Dostawi się do Cipki i zacząć w nię wchodzić, a ja już daram się, bo miałam wrałenie,
łe mnie rozdziera. Wepchnął się, czułam, jak napiera na szyjką, a kiedy pchnął miałam wrałenie,
łe za moment ją przebije i wejdzie dalej. każde jego pchnięcie czułam gdzie mocno pod łebrami. Moment, kiedy szczytował potwierdziam wrzaskiem, bo tak mocno go czułam. Wysunął się, a ja na dręcych nogach poszłam się myć, mylęc, że to już koniec. Ubrana w szlafrok wrściam do sypialni, pochyliam się przy stołeczku, chcąc wziąć z niego swoje ubranie.
Nie zdąłyłam się wyprostować, kiedy poczułam bardzo mocne uderzenie w poladek, po chwili czyje ręce chwyciły mnie z tyu za głowę, by to Marek i patrzęc na mnie spytał, kto mi powiedział, że to już koniec. Zadysponował teraz pijesz dalej z nami. Usiadam na krzeseku, podali mi szklaneczke, mówięc pij, wypiliśmy i czekałam, co będzie dalej. Panowie przez moment opowiadali, jak to jaką kuracjuszką wyciągnęli do lasu i co oni z nię tam robili. Odniosam wrałenie, że chwalili się, ale póniej okazało się, że nie do koca.
W pewnym momencie tej rozmowy Mirek unis się, zsunął szorty pokazując mi, że mam się zajęć jego pałką. Wstałam, przykląknęłam przed nim i zaczęłam pieścią go ustami. W tym momencie jeszcze nie było problemu, ale za chwile poczułam, że zaczyna rosnąć. Ale zanim ja zdąłyłam dobrze wziąć w usta Mirka pałką poczułam, że czyje ręce zsuwają do góry szlafrok, odsaniając moje biodra. Po chwili było jasne, czyjał rąka zaczynała penetrować moją szparką,
a po chwili poczułam, jak którego palec zaczyna buszować w Cipce.
Domyliam się, że by to palec Radka, bo by bardzo gruby i mocno go czułam. Cipka była już wilgotna, kiedy poczułam jak wysuwa się, ale po chwili na wejściu do gniazdka poczułam dwa. Dwa palce Radka, to przynajmniej trzy inne, pchnął, a ja prawie wyprostowałam się, czując, jak rozpiera mi Cipkę. Kiedy Mirek poczu, że jego pałka jest już odpowiednio sztywna, puści moja głowę, mówięc idziemy. Oczywiście poszliśmy do sypialni, gdzie pokazał mi, że mam zajęć pozycje na pieska. Kiedy już wypinałam Biodra poczułam, jak zaczyna sadowią się w Cipce jego pałka. Chwyci jedną rękę za biodro i mocno pchnął. Wypełni mnie całą a każde jego pchnięcie czułam gdzie bardzo głęboko. Po chwili chwycił mnie druga rękę i sychać było w powietrzu charakterystyczny odgłos odbijanych bioder. Ten odgłos robił się coraz szybszy, aż przyszedł ten wspaniały moment spełnienia, skwitowany przeze mnie bardzo głośnym jękiem.
Poszłam się umyć a wracając zobaczyłam, że w drzwiach sypialni czeka już na mnie Marek. Ale pałka Marka była zdecydowanie większa, ni Mirka, więc zaczęłam jączeć już od początku, czując, jak wbija się bardzo głęboko we mnie. Miałam wrałenie, że za chwilą bądą miała go gdzie pod łebrami. Poczułam wzmocnione pchnięcia i strzeli we mnie bardzo mocno. Szam do łazienki umyć się ze ówiadomością, że za chwilą będzie na mnie czekał Radek. Wracając, podeszłam do stołu, aby się czego napią, Radek już stał przy mnie, mówięc idziemy.
Poszliśmy wszyscy, ja ustawiam się na łóżku, Radek już by za mną i zaczęła się zabawa wypełniania mnie. Wszedł trochę, a ja już głośno jączałam, pchnął mocniej, a ja jeszcze mocniej, pchnął jeszcze raz, wypełni mnie całą, ale samemu nie wszedł do koca. Pozostali panowie usytuowali się po bokach i zaczęli pieścią moje Piersi, szczególnie podszczypując Brodawki,
a Radek kontynuował swoje. Po którym pchnięciu Cipka rozlunia się na tyle, że wszedł cały
i zacząć się charakterystyczny odgłos odbijanych ciał. Towarzyszyło mu moje głośne jączenie, kiedy prbował mnie prawie przebią. aż przyszedł moment spełnienia i poczułam, jak wypływa
z niego ten płyn namiętności. Skwitowałam to jękiem przechodzęcym prawie w krzyk.



Umyta, w szlafroku, mając nadzieją, że to wszystko, bo zaczęłam ich już dobrze czuą
w sobie, poszłam do pokoju, a tam następna kolejka do wypicia. Prbowałam oponować, że mi się już nic nie mieści. Po tym stwierdzeniu zobaczyłam dziwny wyraz twarzy Mirka, który stwierdzi, no to zobaczymy, czy Ci się nic nie mieści.
Nie było go duszą chwilą, bo poszedł na górą, po czym po chwili woa nas, abyśmy szli do niego. Zwracając się do Radka powiedział, we butelką. Weszliśmy na górą, a tam w saloniku rozłołony na podłodze koc, a na nim zwinięty w formie wałka ręcznik. Mirek poleci położyć mi się na brzuchu, mając ten wałek na wysokości dolnej części brzucha. Kiedy już się tak ułołyłam, mając lekko wypiątę Pupą przykucnął przy mnie mówięc i tak swoje wypijesz Widocznie panowie już to robili, bo Marek chwycił mi nogi, lekko je rozsuwając, Radek, tymi swoimi olbrzymimi rąkoma rozciągnął mi poladki a wówczas Mirek przyłoży mi do Pupy szyjką od butelki i zacząć ją wsuwać. Prbowałam się ruszyć, ale łelazny uchwyt Radka na to nie pozwalał i po chwili cała szyjka od butelki już była w Pupie.
Kiedy już ją włoży, zacząć systematycznie pukać w denko, wychlapując jaką cząć jej zawartości do mojego wnątrza. Nie wiem, jak długo to trwało, ale miałam ówiadomość, że po zbyt dużej ilości nie wstaną na nogi. Na szczęście Mirek w pewnym momencie przestał, wysunął butelką z Pupy i popatrzy na jej zawartość, Stwierdzi, że poszło mu niele, co oznaczało, że wlał we mnie okreloną ilość wdki. Teraz było pytanie ile i czy ja po tym się podniosą.
Ale nie miałam czasu nad tym się zastanawiać, bo zaczęły się dziać rzeczy inne. Radek pokazał mi, że mam położyć się na placach, ale nadal moje biodra miały być na tym wałku
i rozsunąć szeroko nogi Tym sposobem pojawi się swobodny dostęp do Cipki. Widziałam, że Mirek jest już dobrze podniecony, więc mylałam, że zaraz wejdzie we mnie. Ale on zbliy się do mnie, trzymając w rąku
coś długiego. Okazało się, że jest to marchew. Normalna marchewa, ale susznej wielkości i zanim się zorientowałam, już mi ją wsadzi w Cipkę. Jąknęłam, kiedy mi ją wkładał, ale po chwili już przytrzymywał mi ją w środku, samemu natomiast przyłoży pałką do Pupy, mówięc sprawdzimy, czy jest pijana.
Pałka jego nie była zbyt liska i wręcz wdzierał się w Pupą, a ja daram się, że mnie boli. Jego to nie interesowało, po chwili już siedział we mnie. Czułam go bardzo mocno, bo przecie
w Cipce siedziała ta marchewa, ale on wszedł już we mnie cały, po czym zacząć swoje rytmiczne ruchy. Czułam go bardzo mocno, bo przecie leałam na podłodze, na zwiniętym z ręcznika wałku, a pod sobą nie miałam ładnej amortyzacji. Mirek jeszcze kilka razy dobi swoimi biodrami do moich i poczułam, jak się spuszcza. Wysunął się, ale utartę już kolejnością, czekał w kolejce Marek. Lekko podnis w górą biodra i bez problemów znalaz się w Pupie. On trochę się nasmarował. Znalaz się w Pupie, to nie oznacza, że nie było problemów. Czułam go tak samo bardzo mocno, rozpierał się we mnie na wszystkie strony, aż po kilku energicznych ruchach wystrzeli swoim strumieniem, który poczułam bardzo dobrze.
Wysuwając się pozostawi na szcząęcie Pupą na tyle mokrą, że Radek mógł się do niej swobodnie dostawią. Ale jego pałka była największa, więc kiedy się we mnie wpychał, mylałam, że mnie rozedrze. każde jego pchnięcie kwitowałam krzykiem, bo rozpychał mnie niesamowicie mocno. aż wszedł, a ja czułam go gdzie pod krzyłem i zacząć swoją jazdą. To by klasyczny tłok maszyny parowej. Pchał, to wypychał wszystko przed sobą, cofał się, to zasysał za sobą całe wnątrze. Było to niesamowite wrałenia. Jęczałam i krzyczałam, bo mnie to i bolało i sprawiało przyjemność. aż tłok tej maszyny zacząć nabierać szybkości, ja już tylko daram się, bo miałam wrałenie, że za chwile wszystko mi wewnątrz rozsadzi, po czym poczułam mocny wytrysk, po którym on się ze mnie wysunął. On się wysunął, a ja jeszcze przez dobrą chwilą czułam, jakby on we mnie by. Panowie poszli na dół, mówięc, jak się umyjesz, to zejd.
No i teraz by ten najwałniejszy moment wstaną czy nie wstaną. Wstałam, ale nogi miałam jak z waty, wyjątkowo miąkkie. Wolniutko, trzymając się, czego mogłam, doszłam do łazienki, weszłam pod prysznic. Z początku poleciała zimna woda, to mnie trochę otrzeówiło,
ale nie za wiele. W dalszym ciągu nie mogłam swobodnie stać. Przytrzymując się armatury, jako obmyłam się, założyłam szlafrok i zaczęłam iść w kierunku schodów. Ale zejść już się bałam. Zaczęłam prosię, aby który pomg mi zejść.
Zlitował się Radek i przytrzymując się o niego zeszłam do pokoju. Usiadam przy stole
i sięgnęłam po szklanką z jaką wodą.
Widzęc swoje ubranie mylałam, że to już koniec. Okazało się, że jeszcze nie. Mirek najpierw podał mi staniczek, z trudnościami, ale go zapięłam, a następnie sweterek, ten wciągnęłam przez głowę bez problemów.
Ale kiedy wyciągnęłam rękę po majteczki, Mirek stwierdzi, że to jeszcze nie ta kolejność. Teraz stopki na nogi i buty. Nic z tego nie rozumiałam, bo przecie, aby założyć majteczki,
a przede wszystkim spodnie, trzeba zdjął buty. Ale poniewał ledwo trzymałam się na nogach, więc usiadam na krzeseku, założyłam stopki, buty i triumfalnie stanęłam prze Mirkiem.
A on w tym momencie wskazał głowę na Marka i Radka. Odwróciam się, ale jeszcze w tej chwili niczego nie rozumiałam. Oni stwierdzili, że to jest ich prezent dla mnie od Chłopaków z lasu. Popatrzyłam, obaj mieli na rąkach wyrzebione z drewna szyszki, Marek duszą i wąszą, Radek krtszą i grubszą. Chciałam je wziąć od nich, ale oni cofnęli ręce pokazując głowami na Mirka. Obrściam się do niego, patrzą, a przy nim stoi stołeczek ten z sypialni nakryte ręcznikiem. Popatrzy na mnie mówięc siadaj. No więc usiadam. Teraz wstał i oprzyj się o st. Było mi bardzo ciąko stać na nogach, ale wykonałam jego polecenie. On podszedł do mnie od tyu
i powiedział wyjdziesz stęd mając te szyszki w sobie. Prbowałam się obrścią, ale mało co nie upadłam, więc ponownie chwyciłam się stołu. Usyszałam, ja ci je trochę włość, a póniej znowu usiędziesz na stołeczku.
Za nim zdąłyłam cokolwiek powiedział Radek swoimi grabiami rozciągnął mi poladki,
a Mirek zacząć wsuwać mi w Pupą jedną z szyszek, zorientowałam się, że te duszą. Jąknęłam, czując, jak mnie rozdziera, kiedy mi ją wsuwał. Rzeczywiście, wsunął trochę i obrścili mnie przodem do siebie. Teraz Marek rozsunął mi mocno nogi a Mirek dostawi się z tę drugą szyszką do Cipki. Prbowałam się ruszyć, ale nie miałam siły. Po chwili poczułam, jak ją dostawi do gniazdka i mocno pchnął. Krzyknęłam z blu, kiedy mi ją wpychał, ale on stwierdzi, ze nie takie Cacka wsadza dziewczynom we Wrocawiu i wpychał dalej. Kiedy już obie szyszki miałam częściowo wsunięte w siebie panowie chwycili mnie pod ramiona i nakierowali na stołek, na którym moment wcześniej siedziałam, sadzając mnie na nim. Zdąyłam zaprzeć się rąkoma o jego boki, a oni patrzyli, jak siadając nabijam się na te dwie szyszki. Jęczałam, bo przecie w Pupie jedna gruba,
w Cipce druga jeszcze grubsza.
Panowie przykucnęli obok patrzęc jak tracą siły i poluzowując ręce. Ja zaciskałam ząby
i jączałam, bo obie już mnie praktycznie wypełni, a jeszcze całkiem nie usiadam. aż przyszedł moment kiedy już nie miałam siły, puściam ręce i głośno jączęc nabiam się na nie całkowicie. Kiedy to zobaczyli, sami wyprostowali się, podnosząc mnie też. Mirek jeszcze raz swoją rękę dopchnął mi je, po czym powiedział, teraz mołesz się ubrać. Ale aby się ubrać ponownie musiałam usięą. Wolniutko usiadam, ale i tak w ostatnim momencie zajączałam, bo ponownie dopchnęłam te szyszki, ale pomogli mi zdjął buty, nasunęli na nogi majteczki i spodnie, ponownie wstałam. Kiedy podciągałam majteczki Mirek chwycił je z przodu i z tyu i prawie mnie w nich podnis. Tym sposobem jeszcze raz dopchnął mi ten mój bagał. Podciągnęłam spodnie i w tym momencie Mirek stwierdzi teraz już mołesz iść do domu.
Ale do domu było przecie daleko. Marek dostał kluczyki i poszliśmy do samochodu. Wszyscy byli dobrze podpici, ale to już nie było dla mnie wałne. Chciałam jak najszybciej znaleć się w swoim pokoju. Usiadam w samochodzie, co też nie było takie proste i podjechaliśmy pod budynek, w którym mieszkałam. Przez całą jazdą czułam w sobie ten prezent otrzymany od Chłopaków z lasu. Kiedy dojechaliśmy pod dom wszyscy wysiedli, Mirek poinformował mnie, że to on by gównym inicjatorem tego wieczoru, a szyszki, według jego dyspozycji, wystrugał jeden
z chłopaków na Porąbie, który zajmuje się trochę rzebiarstwem. Mówięc to połegnali się czule ze mną i odjechali.
Dochodzia godzina czwarta i drzwi od budynku były jeszcze zamknięte, więc musiałam dzwonię. Zeszła pielągniarka, otworzyła, spojrzała, ale na szczęście nic się nie odezwała,
ja trzymając się ściany doszłam do pokoju, otworzyłam drzwi, zrzuciam buty i poszłam prosto do łazienki. Zrzuciam spodnie, majteczki, puściam ciepą wodą i w jej strumieniu zaczęłam wyjmować te swoje Prezenty. W miarą gadko je wyjęłam, opukałam się i połołyłam spać. Długo nie mogłam usnąć, czując bl podbrzusza, ale jako usnęłam. Obudziam się, było prawie poudnie.
Chciałam wstać, ale okazało się, że nie jest to takie proste, dolna cząć brzucha bardzo mocno mnie bolała. Jako doszłam do łazienki, puściam ciepą wodą i zaczęłam go trochę masować. Wsunęłam rękę w krok, a tam boli Cipka, boli Pupa.
Wówczas przypomniałam sobie o swoich prezentach. Jak miała mnie nie bolec Pupa, skoro jej szyszka miała 18 cm długości i 3,5 cm średnicy w dolnej części, jak miała nie boleć Cipka skoro jej szyszka miała 16 cm długości i 5 cm średnicy prawie na  swojej długości. Delikatnie umyłam się, założyłam swj szlafrok, zrobiłam kawą i pleęc popijałam, zastanawiając się, jak by to się skoczyło, gdybym poszła od razu z Markiem do łóżka. Ale było to tylko gdybanie. Nie bardzo wiem kiedy, ale znowu usnęłam. Przyszedł wieczór i już trochę lepiej mogłam się ruszać, więc się ubrałam i zeszłam na kolacją. Po kolacji poszłam do pokoju i zaczęłam szykować się do wyjazdu. Okazało się, że wolniutko, ale systematycznie udało mi się większość rzeczy spakować, tak, że w niedzielę rano, przed niadaniem zniosam wszystko do samochodu, zjadam niadanie
i w drogą. Po paru godzinach byłam już w domu. Rzeczy złożyłam w moim pokoju, napuściam wody do wanny. Duszą chwilą odpoczywałam, wyszłam, już czując się niele, naszykowałam rzeczy do pjścia do pracy i poszłam spać.
Tak zakończył się mój wyjazd sanatoryjny i mój urlop, z którego jest jeden wniosek. Na pewno w przyszłości bądą bardziej ostroniejsza w stosunku do Ludzi lasu
Teraz już standardowe stwierdzenie. Opowiadanie to jest relacją moich osobistych doznał
i przeyć. Jakakolwiek zbieność faktów lub sytuacji jest absolutnie przypadkowa i niezamierzona.

30 wrzenia 2005r. Bałka. baska45@poczta.onet.pl