Opowiadania:
- Noc sylwestrowa
- Imieniny i Słomiany wdowiec
- Walentynki 05, Srebrna Biuteria
- Urlop w Długopolu
- Spotkanie po latach, cząć II
- Rodzinne pieszczoty
- Kuzynka Agnieszka, cz. V, Powitanie Nowego Roku
- Zajazd i Litwin
- Sex w morskich falach
- Schowek
- Fantazje seksualne
- Spóźnione Mikołajki
- ąwiąto kobiet
- Mocny uścisk
- Rozbjnicy
- Urodzinowy prezent
- Spotkanie po latach, cząć I
- Rowerowa wpadka
- Klucze Petera
- Spotkanie po latach, cząć I
- Urlop w Długopolu
- Wakacje, cz. I
- Rodzinne pieszczoty
- Morderczyni zahamował
- Walentynki 05, Srebrna Biuteria
- Zabawy w lesie
- Rowerowa wpadka
- Wakacje, cz. II
- Belfer
- Jak zrywała z niewinnością...
- Pani od francuskiego
- Wizyta Duczyka
- Klucze Petera
- Prawdziwa kobieta
- Klucze Petera
- Spotkanie solenizantów
- Jezioro
- Wakacje, cz. I
- Zabawki z Hanoweru
- Siłownia
Walentynki 05, Srebrna Biuteria
Tak, jak się spodziewałam, w kocowych dniach stycznia zadzwoni Andrzej, proponując mi Walentynkowe spotkanie. Poniewał w tym roku Walentynki przypadały w poniedziałek, umówiliśmy się, że przyjedzie w piątek.
I tak też było, piątkowy póny wieczór, podjeda samochd, wysiada Andrzej
i z bagałnika wyjmuje bukiet pięknych pąsowych rół. Namiątne pocałunki powitania, przejście nie wiadomo kiedy do sypialni i już jest przy mnie. już jego ręce pieszczą mnie, a ja już robią się mokra. aż przychodzi ten moment, kiedy już go pragnę, już chce, aby by we mnie. I za moment to następuje, delikatnie, ale systematycznie wchodzi we mnie, już jest cały, już dobija się do mojego wnątrza. Narasta szybko podniecenie, u niego też, po chwili czują, jak tęłeje, ja dostaje pierwszych skurczów, on strzela we mnie, ja odlatuje w pełnym orgałmie. Przywieramy do siebie i tak leymy duszą chwilą, delektując się sobą.
Ale jak to u nas bywa, wstajemy, idziemy pod prysznic, tutaj i mycie i pieszczoty. Ręce jego przesuwają się po moich plecach, ja cała drą, obracam się, obejmuje moje Piersi, Brodawki już stoją na baczność, rąka jego zsuwa się w dół, już wsuwa się w szparką, już jego palec dotyka mojej łechtaczki, robi się wyrazista, a mnie robi się błogo, po chwili wsuwa palec w gniazdko, sięgając szyjki, a ja jączą z podniecenia. Delikatnie wysuwa się, ale nie do koca i ponownie wsuwa się, ale tym razem są to dwa palce. Czują je niesamowicie mocno, zaczynam jączeć i wią się na tych jego palcach, aż znowu przychodzą skurcze, piszczą w ekstazie, wisząc na jego ramionach. Nie mam już siły i opieram się o ścianą, po chwili wychodzimy, siadam na fotelu i duszą chwilą odpoczywam.
Zebrałam na tyle siły, aby pją do pokoju, założyłam szlafrok, usiadam na kanapie, prosząc o szklanką picia. Poszedł, przynis nam szklanki z drinkiem, wypiam ją prawie jednym duszkiem, zrobiło mi się lepiej.
Usiad, zaczęliśmy rrozmawiać o wszystkim i o niczym, przyszłam nareszcie do siebie po tym wejściu smoka. Za oknem szaruga, a my siedzimy w pokoju na kanapie, na awie paląca się pachnąca ówieca, przed nami palęcy się kominek, zrobił się wspaniały nastrj.
Widzęc, że już mam bystry wzrok, poprosił mnie, abym poszła do szafy w garderobie
i założyła czarne szpilki. Przez chwile patrzyłam na niego, ale kiwnął głowę, abym to zrobiła. Po chwili wrściam do pokoju w bardzo ładnych 12-tkach. Gdy ja chodziam po szpilki, on poszedł do małego pokoiku, gdzie zawsze kładzie swoje rzeczy i przynis dosyć duże pudeko, które mi podał. Rozwinęłam szeroką kokardą, zdjęłam wieko, a tam trzy pudełeczka.
Za nim wzięłam pierwsze Andrzej poprosił mnie, abym zdjęła szlafrok, nie mam się czego wstydzią, więc zdjęłam, po czym otworzyłam pierwsze pudeko. By w nim dosyć gruby i dosyć długi ałcuszek. Na jednym kocu zamek do zamykania, na drugim, jak póniej zmierzyłam 2,5 cm owalny, gadko szlifowany bursztyn.
Gdy to zobaczyłam, skoczyłam do góry, jestem zodiakalna Panna i jednym
z przysugujących mi kamieni jest Bursztyn. Andrzej wzią go ode mnie i przepasał mi nim biodra, tak, że na prawym biodrze zwisał mi elegancko ten wisiorek. Otworzyłam drugie pudeko
i zaniemówiłam. By w niej piękny naszyjnik, na środku duża łezka ok 1 cm z bursztynu, ałcuszek, który miał taką samą szerokość przy łezce, zwęłający się do tyu do grubości około p cm.
Andrzej wzią go z moich rąk i zapią na szyi. Spojrzałam, wyględał cudownie. W paczce było jeszcze małe pudełeczko, otworzyłam, a tam dwa klipsy, łezki też z bursztynu. Chciałam je zapiać na uszy, ale tu małe zaskoczenie, Andrzej wzią je ode mnie i zapią na stojących na baczność Brodawkach. Ta cała ceremonia dekorowania tak mnie podniecia, że Brodawki stały
i Andrzej nie miał najmniejszych problemów, aby je zapiać. Ale dla mnie była to nowość, bo Brodawek nikt tak mi nie ściskał, w pierwszej chwili poczułam bl, ale kiedy Andrzej poprosił, abym przeszła przed lustro, jako ten bl złagodniał, ale cały czas je czułam.
On wie, że ja praktycznie nie noszą ładnej biuterii, jeżeli już, to srebrną. Stałam przed lustrem i podziwiałam siebie, ale w tym momencie poczułam, jak jego ręce opuszczają się z moich ramion coraz niłej, a kiedy były na wysokości bioder, chwycił je i zacząć odciągać do tyu.
Zrozumiałam jego intencją, przed lustrem stał mały stolik, oparłam o niego ręce, mocno odsuwając nogi szeroko je rozstawiam. Po chwili poczułam jego pałkę, jak sadowi się w moim gniazdku, a za moment, jak już we mnie wchodzi. Wygiełam się tak, aby mógł jak najgłębiej we mnie wejść. Sytuacja była niesamowita, oboje byliśmy przed lustrem, widziałam jego, jak wbija się we mnie raz po raz, widziałam siebie i widziałam, jak zwisa z mojej szyi piękny wisiorek, jak bujają się na moich piersiach klipsy, jak z boku buja się wisiorek od ałcuszka biodrowego.
Przymknęła oczy i już się wyobrałałam w swojej wizytowej, czarnej sukieneczce z tymi ozdobami. Mając tak przymknięta oczy po chwili zaczęłam jączeć z podniecenia, aż przyszedł moment ekstazy, krzyku i spełnienia. Andrzej obrści mnie przodem do siebie, ja przywaram do jego ust, a po chwili poczułam, jak sączy mi się nadmiar soków namiętności po udach, Ale tak tkwiam, bo było mi wspaniale.
Tym nie mniej trzeba było coś z tym zrobią, więc ponownie do łazienki i pod prysznic. Ale już teraz szybko umyliśmy się, ubraliśmy się w szlafroki, zeszliśmy do kuchni, zjeć jaką kolacją. Na stole wylądowała butelka wina i tak gaworzęc nie bardzo wiadomo kiedy minęa pónoc
i postanowiliśmy iść spać. .
Andrzej rozebrał mnie z tej biłuterii, ja nie pytałam, ale sam powiedział, że był w Moskwie i tam udało mu się znaleć taki sklep, w którym mógł kupią taki komplet. Ale jakby mimochodem stwierdził, że to jest nie koniec, jeśli chodzi o srebrna biuterią i ciąg dalszy następi. Oczywiście, jak to Kobieta, chciałam już wiedzieć co, musiałam czekać. O dziwo, nawet szybko usnęliśmy, ale sypialnia była nagrzana, więc gdzie nad ranem, mocno spoceni, obudziliśmy się. Ja poszłam do kuchni, zrobią herbatę, poprosiłam Andrzeja, aby nalał wody do wanny, to się wykąpiemy. Mam duą, naroną wanną z hydromasałem, więc oboje się z niej spokojnie mieścimy. Andrzej nalał wodą, dodał płynu, było sporo piany, oprcz tego na stoliku przy oknie i szafce przy drugiej ścianie zapali dwie duże, pachnęce ówiece.
Za oknem było jeszcze ciemno, więc w azience panował bardzo miy nastrj. Oprcz herbaty przyniosłam butelką zimnego oryginalnego szampana i kieliszki. Gdy już byliśmy
w wannie Andrzej otworzy, polał no i wznis toast za nasze dalsze wspaniałe pieszczoty. Nie podejrzewałam w tym momencie niczego, ale niedługo się wszystko wyjałniło. Najpierw siedzieliśmy na przeciwko siebie, niby myjąc, pieściliśmy się. Po paru minutach Andrzej poprosił, abym usiada tyłem do niego. W tej pozycji mógł sięgnąć swobodnie do Cipki i ją pieścią, gównie masując palcem łechtaczką.
Zrobiło mi się bardzo dobrze, zaczynałam być coraz mocniej podniecona. Poczułam, że on też jest już dobrze podniecony, więc kiedy poprosił mnie, abym obrścia się na kolana, specjalnie mnie to nie zdziwiło. Oparłam ręce o brzegi wanny, lekko rozsuwając nogi, bo już czułam, jak jego rąka zaczyna pieścią Cipkę. Palec jego najpierw dobrą chwilą głaskał łechtaczką, Cipka już puszczała soki, po chwili przesunął się do gniazdka i wszedł.
Wsuwając i wysuwając doprowadził mnie do bardzo dużego już stanu podniecenia, wiedział o tym, bo oparłam się już całkiem o brzeg wanny głośno pojękując. Poczułam, że wysuwa go, mylałam, że zastępi swoją pałką, ale on przesunął go na drugą dziurką, zacząć delikatnie ją gadzią, zaczęłam już wirować, bo to miejsce jest dla mnie też bardzo czułe, a on dalej się pieści, aż nacisnął i wsunął. Jąknęłam głośno, kiedy przepychał się przez samo wejście, jeszcze bardziej zaczęłam jączeć, kiedy zakrzywiając go do góry, mocno mnie ściskał.
Gdy już jączałam całkiem głośno wysunął się, wystawi rękę poza wanną i wzią coś spod ręcznika. Ja wchodzęc do łazienki, przy tych zapalonych ówiecach nie zauwałyłam, że obok wanny coś ley. Spojrzałam, a on spokojnym głosem oznajmi mi, że przypisanym do mojego znaku drzewem jest sosna, a poniewał poprzednim razem sprawdzałam pojemność Pupy ogórkiem, więc mam teraz szyszką sosnową i obracając ja w palcach pokazał mi lnięcą, srebrną szyszką, po czym po chwili zacząć wsuwać ja w Pupą. A więc to by ten ciąg dalszy srebrnej biuterii.
W pierwszej chwili jęknęłam, bo ją tylko namoczy w wodzie, ale po chwili już na dobre jączałam, kiedy mi ją wpychał. Nie wiem, jak długo to trwało, ale w pewnym momencie czułam się już całkiem wypełniona, czułam, że gdzie głęboko coś zaczyna stawiać opr, praktycznie w tym sam momencie poczułam, że już się zamykam i mam ja całą w sobie, na zewnątrz czułam wystający ałcuszek.
Andrzej przesunął rękę pod brzuch, przyciskając ją, jakby chciał ja wyczuą, ale po chwili wysunął i lekko podtrzymując swoja pałką zacząć we mnie wchodzić. Teraz już nie tylko jączałam, ale krzyczałam, kiedy we mnie wchodzi. Doskonale wiedział, że cząć przestrzeni brzucha jest wypełniona szyszką. Tym nie mnie napierając coraz mocniej po pewnym czasie już by cały we mnie. No i zaczęło się, na szczęście Cipka puścia soki, ale każde pchnięcie czułam, jak by mnie kto przeszywał na wylot, za każdym razem chciałam wyskoczyć z wanny, ale jego ręce mocno trzymały mnie za biodra do momentu, kiedy się sprąy i wyrzuci z siebie wszystkie swoje soki. Ja w tym momencie miałam tak obądne skurcze, że byłam w stanie tylko krzyczeć.
Wysunął się, ja też się osunęłam, mocno przywierając do jego ust. Woda w wannie zrobiła się już trochę chłodna, więc trzeba było wychodzić. Popatrzyłam na niego pytając wyjmiesz, kiwnął głowę, ja wystawiam Pupą do góry, pociągnął za ałcuszek i o dziwo, szyszka zupełnie bez problemów wysunęła się. Wsunął ją pod wodą, umy i pokazał. Na prawdą, była to wspaniale lnięca, sosnowa szyszka. Gdzie ona się tam zmieścia, nie wiem, ale była. Wytarliśmy się
i ponownie poszliśmy spać.
Było już dobrze widno, kiedy przebudziliśmy się i normalnie po ludzku zachciało nam się jeć. Poszliśmy do kuchni, ja robiłam herbatę, Andrzej naszykował kanapki. Zjedliśmy, ale herbatę już dopijaliśmy w łóżku. Dobrą chwile polełeliśmy odpoczywając wtuleni w siebie, aż usnęliśmy. Nie wiem, może tak przedrzemaliśmy godziną, ale kiedy zaczęliśmy się ruszać, sięgając, stwierdziam, że jeszcze nie byłam przez niego masowana, a zawsze to robił.
Andrzej się tylko uśmiechnęł, ale wzią w ręce balsam do ciała i zacząć mnie masować. Poprosił, abym połołyła się na brzuchu, a on wolniutko, miejsce koło miejsca nacierał. Skończył ty, przekręciam się, aby mógł smarować przd. I znowu, miejsce, koło miejsca, dusza chwila smarowania Piersi, ale co to za smarowanie, jak one po chwili już były mocno podniecone, dalej brzuszek, dołek pąpkowy no i doszedł do wzgórka. mocno go rozsmarowywał, to w jedną stroną, to w drugą, aż w kocu rąka zsunęła mu się niłej i niby zacząć smarować Cipkę, ale jego palec mocno już dolegał do łechtaczki. Zrobiła się mocna, to ja opuści, wsuwając palec w dziurką. Kilka razy wsunął i wysunął, ja już jączałam, przerwał na chwilą, wsunął dwa palce i znowu kilka pchnięą, ja już w odlocie. Te pieszczoty spowodowały, że on też się podnieci, po chwili wysunął palce, przesunął się i poczułam, jak we mnie wchodzi.
Nie jestem w stanie w ładen sposb opisać tego stanu uniesienia, kiedy on jest we mnie, podciągnął mi nogi i oparł w swoje ramiona i mając
mnie tak podkurczoną, wchodzi we mnie
i wychodzi. A ja za każdym razem pokrzykiwałam coraz głośniej, aż czując, że się prąy do ostatnich pchnięą wyłam w ekstazie, odpływając w pełnym orgałme.
Przez chwile do mnie dolegał, po czym wstał, na mnie pokazując, powiedział, Ty le, po czym sięgnął coś z boku łóżka. Po chwili ujrzałam, jak się coś ówieci w jego rąkach. Przykląk przy moich rozłołonych na boki nogach i pokazując mi, powiedział, że są to pozdrowienia od Rasputina. W tym momencie ujrzałam długi, błyszczęcy przedmiot, który zmierzał do mojej dziurki.
Andrzej, jednym, zdecydowanym ruchem wsunął go we mnie, aż jęknęłam, byłam jeszcze podniecona po zbliłeniu z nim, więc to podniecenie narastało. Ale on chwycił go dwiema rąkoma
i systematycznie zacząć wysuwać i wsuwać. Po kilku takich ruchach poczułam, że robi się ciasny,
a on patrzęc mi prosto w oczy, dalej wysuwa i wsuwa. Teraz już czują wyrałnie, że coś się dzieje, że za każdym razem on robi się grubszy.
Ał przyszedł moment, kiedy znowu zaczęłam głośno jączeć, bo nie dość, że by głęboko we mnie, to jeszcze rozsadzał moja dziurką na boki. Zrobił się niesamowicie gruby, więc każde pchnięcie czułam gdzie bardzo głęboko, by bardzo duy napr na szyjką. Wytrzymałam jeszcze jedno, albo dwa pchnięcia i odjechałam w obądnym orgałmie. To było coś niesamowitego. Andrzej ostronie wysunął go ze mnie i mi pokazał, jak się go rozwija, jak się zwija. Po prostu wschodnia technika, ale skuteczna. Obracając w prawo powiększał swoja szerokość, w lewo się zwijał.
Niestety, zbliżał się czas i Andrzej musiał się zbierać. Ot normalność Kochanków. łegnając się ze mną poprosił, abym go wspominała za każdym razem, kiedy bądą uływała tej Biuterii.
Zapewniam go, że na pewno tak będzie, bo każda cząć tego zestawu ma swoja wymową. Duy, namiętny Buziak i pojechał. Kiedy znowu przyjedzie, nie wiem.
Przyszedł sobotni wieczór, tęskniam za Andrzejem, postanowiam nacieszyć się otrzymaną od niego biuterią. Wyjęłam wszystko z pudełek i zaczęłam oglądać. Zaintrygowała mnie przede wszystkim lniąca srebrem wspaniała szyszka. Zaczęłam się jej przyglądać, nie ma co mówią, piękna, ówierkowa szyszka. Z ciekawości wzięłam linijką i zmierzyłam 15 cm długości, 3,5 cm szerokości w kocowej nasadzie. W stopce zamontowane kłeczko, do którego przyczepiony by 20 cm srebrny ałcuszek. Wzięłam do rąki Rasputina, By to klasyczny penis z gówką, ale poniłej jakby w miejscu, w którym normalnie koczy się łośćd zaczynały się uski i podune paty. Zaczęłam nim kręcią i rzeczywiście, rozszerzał się.
Zwinęłam go z powrotem i postanowiam się ubrać. Założyłam te same szpilki, stanęłam przed lustrem i zaczęłam ubierać się od góry, najpierw klipsy, ale tym razem już na uszach, naszyjnik, ałcuszek biodrowy. Popatrzyłam, wyględało to pięknie. Cipka już się trochę podniecia, więc postanowiam ją zaspokoią, ale pięknie mienięcą się w ówietle szyszką.
No i tutaj wyszło szydło z worka, wsunęłam ją, czują, że dochodzi już do szyjki, ale widzą, że jeszcze nie weszła cała. Prbują mocniej, trochę puścia, ale nie wiele. Przytrzymałam palcem miejsce wsunięcia i zmierzyłam, 10 cm. No i to jest ten mój problem małej Cipki. każdy większy męłczyzna jest już dla mnie duym, stęd te moje odczucia podczas takich spotkał. Ale w tym momencie zastanowiam się, jak to, do Cipki nie wchodzi, a do Pupy weszła. Wzięłam z łazienki trochę kremu, nasmarowałam czubek szyszki i zaczęłam ją wkładać.
O dziwo, co prawda też z pewnymi oporami, ale weszła. Prosty wniosek, Pupą mam bardziej pojemna, ni Cipkę, trzeba to kiedy wykorzystać. Ale jak już mięłam ją w sobie, to poszłam na łóżko, wzięłam wcześniej otrzymanego Mikołaja i zaczęłam się podniecać. Cipka była już dobrze mokra, więc chciałam go wsunąć. Nie było to takie proste. Ale w kocu wsunęłam
i po kilku ruchach doszłam do normalnego orgazmu. Trochą to mnie zdziwiło, takich doświadcze jeszcze nie miałam, ale zawsze musi się zdarzyć coś po raz pierwszy.
W poniedziałek, włałnie w Walentynki miałam wałną naradą, więc założyłam czarną wizytową sukienką, z duym dekoltem, założyłam naszyjnik i klipsy oraz ałcuszek na biodra i tak weszłam na salą. Widziałam, że moje wejście zrobiło duże wrałenie, a koleanki szybko zainteresowały się gdzie mona kupią taki zestaw. Odpowiedziałam nigdzie, bo on by robiony na indywidualne zamówienie. Dodałam, że to nie wszystko, są do togo jeszcze dwie części, ale mają charakter wyęcznie osobisty. Mam nadzieją, że długo bądą pamiętała te Walentynki.
No i co. Jeszcze sakramentalne moje stwierdzenie. Opowiadanie moje jest prawdziwą relacją moich osobistych doznał i przeyć. Jakakolwiek zbieność faktów lub sytuacji jest absolutnie przypadkowa i niezamierzona.
14 luty 2005r baska@poczta.onet.pl Bałka
*