Opowiadania:
- Fido rulez!
- Majowa wizyta w Hamburgu - Piekieko
- Zajazd i Litwin
- Kuzynka Agnieszka, cz. V, Powitanie Nowego Roku
- Agnieszka Wesele
- Niegrzeczna dziewczynka
- Fido rulez!
- Szkolna przygoda
- Wakacje, cz. II
- Prawdziwa kobieta
- Delegacja
- Sex w morskich falach
- Marek 01 Dzie Dziecka 05
- Urlop w Długopolu
- Zabawy w lesie
- Fido rulez!
- Dwie Bałki
- Spotkanie po latach, cząć I
- Jezioro
- Ankieter
- Niegrzeczna dziewczynka
- Walentynki
- Rowerowa wpadka
- Krlewna (wiersz)
- Zabawki z Kopenhagi
- Kobieca zazdrość
- Niespodziewana przygoda w lesie
- Zajazd i Litwin
- ąwiąto kobiet
- Spotkanie solenizantów
- Dziwka
- Jak zrywała z niewinnością...
- Dubeltowa rekreacja
- Agnieszka Wesele
- Noc sylwestrowa
- Długo oczekiwane
- Spotkanie solenizantów
- Dwie Bałki
- Dziwka
- Szkolna przygoda
Zajazd i Litwin
Urlop się skończył i wrściam do pracy. Wrściam też do swojego układu zajęć pozalekcyjnych, czyli we wtorki i czwartki siłownia i basen, w środy kosmetyka i masał,
a w soboty rower.
Przeszła piękna jesienna sobota, więc nie zastanawiając się wsiadam na rower i pojechałam na swoją tradycyjną już przejałdką. Jak zwykle, w połowie drogi zajechałam do zaprzyjałnionego Zajazdu.
Basia, jak mnie zobaczyła, bardzo się ucieszyła. Z Basię zaprzyjałniyśmy się już dobrze, bo na początku lipca zaprosiła mnie
na basen, a jak wyględała nasza wizyta na basenie opisałam
w opowiadaniu Dubeltowa rekreacja. Opisałam pierwszą naszą wizytę, ale na przestrzeni lipca
i sierpnia było ich cztery, co spowodowało, że nasza znajomość osięgnęła odpowiedni poziom przyjałni. Nawet trochę dziwiam się, że nie ma od niej w tej sprawie telefonu.
Ale ucieszyła się, bo miała dla mnie propozycją spotkania z Litwinem. Wyjałnia mi,
łe ona, z rółnych wzglądów, dzisiaj spotkać się z nim nie może, po poudniu wyjeda do miasta
i łebym ją zastępia. Popatrzyłam z niedowierzaniem a ona mówi, przecie Ci kiedy mówiłam, kto to jest.
Kilka sów na temat Barbary z Zajazdu. Zajazd jest własnością rodzinną, w której pracują jej Rodzice, Brat z Bratową i Ona. Poniewał Bratowa ma małe dzieci, Basia cząsto zastępuje ją za barem, pozostając w zajedzie równieł na noc. Basia jest kobieta 40-letnię, samotną. Kilka lat temu, w wypadku samochodowym zginął jej mą i syn. Dlatego czasami zaspakaja swoje potrzeby seksualne podrywając klientów, bądęcych w Zajedzie. Tym sposobem kiedy poderwała Litwina.
Faktycznie, rozmawiałyśmy w lutym, że dosyć cząsto nocuje u nich pewien kierowca Litwin, jedęcy z Wilna gdzie do Austrii i z powrotem I za każdym razem nocuje u nich. Pewnego razu sprowokowała go i dała mu pokj subowy na drugim piątrze, gdzie jest duże podwjne łóżko, a nie pokj hotelowy na pierwszym piątrze, gdzie są pojedyncze tapczany. Okazało się, że Litwin szybko się poapał, co jest grane, ale Basia tym razem się przeliczyła,
bo on, okazał się być wyjątkowo sprawnym męłczyzną. Podczas nocy, między godziną 24 a 4 rano doszło między nimi do 6 pełnych, bardzo mocnych zbliłe. Bałka mówiła, że wysiada w połowie, ale on ciągnie dalej i tym sposobem dał jej mocno popalią.
Akurat mijały dwa tygodnie, kiedy połegnali mnie w Długopolu znajomi Ludzie z Lasu. Cipka zaczynała mnie lekko swędzieć, więc pomyślałam, że jak jest okazja, to czemu nie skorzystać. Umówiłyśmy się, że przyjadę na 20.30. Pojechałam do domu, zrobiłam dobra kąpiel
po rowerowej wycieczce, zjadłam obiad i połołyłam się, aby trochę odpocząć.
Kiedy przyszła stosowna godzina, ubrałam się i pojechałam do Zajazdu. Rzeczywiście, Basi
nie było, a za barem stała jej Bratowa. Była wtajemniczona i skinieniem głowy dała mi znać,
łe gość jest już w pokoju. Weszłam, a tam podnis się z krzeseka średniego wzrostu męłczyzna, krępej budowy ciała, o bardzo miłym wyrazie twarzy. On też wiedział, że Basi nie ma, ale że będzie miał niespodziankę. Przywitał się bardzo szarmancko, całując mnie w rękę, przedstawił się,
łe nazywa się Władymir i za nim zdąłyłam dobrze położyć torbą już zdejmował ze mnie sweterek. Dalsze rozbieranie poszło nam gadko i po chwili ujrzałam bardzo mocno owłosionego męłczyzną, gotowego już do pieszczot. Na sam widok tak dobrze zbudowanego i takiej urody męłczyzną Cipka zrobiła się mokra czekając, kiedy zostanie wypełniona.
Nie musiałam długo czekać, bo nasze ręce spowodowały, że tzw. wierzchnia odzie szybko spadła i nadzy znaleliśmy się w łóżku. Nie było mowy o ładnych wstępnych pieszczotach, bo Wadymir by już gotowy do wejścia we mnie. Dlatego ja też się nie wzbraniałam i po chwili byłam
juł gotowa, aby go przyjąć. Rzeczywiście, wszedł we mnie mocno, poczułam go bardzo głęboko
i każde jego pchnięcie powodowało narastający stopie podniecenia. Duszy moment to trwało, kiedy wbijał się we mnie coraz mocniej, poczułam, że tęłeje, ja już też byłam w pełnej rozkoszy
i spełni się ten akt miedzy nami. Poszedł się umyć, a ja zwinęłam się w fasolką, przezywając jeszcze to spotkanie. Spojrzałam na zegarek, była 2125. On wyszedł, poszłam ja, umyłam się, założyłam szlafroczek i zasiedliśmy do stołu.
Na stole naszykowana była kolacja, jakał woda do picia i nasze piwo Tyskie Wlał nam po piwie i rozpoczęła się sympatyczna rozmowa. Nawet nie wiem kiedy, ale minęa 22-ga, a on kładzie mi rękę na kolanie, odsuwając je od drugiego. Spojrzałam na niego wymownie, on tylko kiwnął głowę i ponownie znaleliśmy się w tej samej sytuacji. Mona powiedział, że sytuacja się powtórzyła, z tę jednak rółnicą, że ja szybko osięgnęłam pełen stan zadowolenia a Wadymir jakby dopiero się rozpądzał. Tak, że kiedy on szczytował, ja już odlatywałam w pełnym orgazmie. Podobnie, jak poprzednio on poszedł się umyć, a ja odpoczywałam, bo już niele go czułam. Była 2235. Pomyślałam, niele, trochę więcej ni godzina i dwa zbliłenia.
Po mojej toalecie ponownie zasiedliśmy przy stole i popijając piwko dyskutowaliśmy na temat Wilna, które sabo znam. Ale tym razem jakby rozmowa się nam rozwinęła, bo była prawie 23-cia, kiedy ponownie Wadymir miał chąć iść do łóżka. Ja wzglądnie odpoczęłam, więc tego zbliłenia nie czułam tak mocno, co wcale nie oznacza, że w ogóle. Czułam go bardzo dobrze
i kiedy on szczytował, ja też już gubiam oddech.
Była 2315 kiedy ponownie zasiedliśmy przy stole dopijając piwko. Rozmowa była nadal ówawa i minęa prawie godzinna, kiedy Wadymir zaproponował ponowne pjście do łóżka. Popatrzyłam na niego, ale on wstał, a ja już nie miałam wątpliwości, że naley to zrobią. Było to jego 4 wejście we mnie i zaczynałam już odczuwać skutki tego systematycznego wbijania się jego pałki. Po skoczonej toalecie oboje ułożyliśmy się w łóżku, była godzina 0020, ja miałam nadzieje, że już będziemy spali, a przynajmniej przez jakiś czas.
Tak to mogło wyględnąć, ale nie wyględało. Wadymir, leęc obok mnie zacząć pieścią moje Piersi, Brzuszek, aż w pewnym momencie jego rąka zsunęła się ze wzgórka, zanurzając się
w Szparce, szukając łechtaczki. Oczywiście wyczu ja natychmiast i przesuwając po niej palcem mocno mnie podnieci. Te pieszczoty podnieciy równieł jego i przesuwając moja rękę na swoje podbrzusze dał mi do zrozumienia, że już czas na następne zbliłenie. Ja czując już zmęczenie poprzednimi zbliłeniami w pozycji klasycznej odwróciam się na brzuch, unosząc biodra do góry.
Nie usiałam długo czekać na jego reakcją. Za chwile by już za mną i po chwili po pokoju rozchodzi się charakterystyczny odgłos odbijanych od siebie ciał. Czułam go bardzo mocno
w sobie, a on, trzymając mnie za biodra, wbijał się tak, jak by za moment miał wejść we mnie cały. Tym sposobem, po kilku takich pchnięciach ja już mocno pojękiwałam zarówno z powodu narastającego podniecenia, jak też z powodu, mona powiedział, zmęczenia materiału. Ale przyszedł ten wspaniały moment szczytowania, ja tylko głośniej jęknęłam i odjechałam w pełnym orgazmie.
On poszedł się myć, ja leałam zwinięta w fasolką, przeżywając 5-te zbliżenie, była godzina 105. Basia, opowiadając mi o Władymirze, mówiła, że skończyła na 6-ciu zbliżeniach, więc teoretycznie przede mną było jeszcze jedno spotkanie. Kiedy wróciłam z łazienki okazało się,
łe Władymir leży spokojnie w łóżku popijając piwko. Mój kufelek też na mnie czekał, stuknęliśmy się, wznosząc symboliczny toast Na zdrowie, wolno sącząc ich zawartość. Kiedy były już puste,
a trwało to dosyć długo, kufle zostały odstawione i Władymir spokojnie połołył się obok mnie. Niestety, ten spokój nie trwało to długo, unis się na ramieniu i zacząć pieścić ustami Piersi. Oczywiście, Brodawki natychmiast stanęły na baczność, dając mu mołliwość swobodnego pieszczenia ich ustami. Ale w pewnym momencie jego głowa zaczęła osuwać się
w dół, aż język trafi w zagłębienie Pępkowe. Jest to u mnie równieł wrażliwe miejsce i zaczęłam się podniecać. Ale jego głowa zaczęła wędrować dalej w dół, prześlizgnęła się przez Wzgórek łonowy, lekko go podszczypując ząbkami i już zupełnie przekładając swoje ciało w dół, znalaza się w szparce. Rozsunęłam szeroko nogi, dając mu możliwość dalszego wejścia. Następiło to niebawem i poczułam jego język na łechtaczce.
Buszował po niej swobodnie, ja podniecając się, uniosam lekko biodra do góry, po chwili jego język już wwiercał się w sam otworek. I tak trwało to nie wiem jak długo, ja wypinałam biodra do góry, on wędrował po całej przestrzeni, od łechtaczki po dziurką Pupy. Przyszedł moment, kiedy byłam już bardzo mocno podniecona, Cipka ronia obfite zy namiętności, on wyczuwszy ten moment unis się i po chwili siedział we mnie.
Ja mocno jęknęłam, bo wypełni mnie całkowicie, ale czułam też już dół podbrzusza. Rozsunęłam mocno nogi na bok i przyjmowałam go w sobie. każde jego pchnięcie powodowało jakby podwjny bodziec, zarówno podniecenia, jak i zmęczenia już Cipki. Ale wytrzymałam, przyszedł moment spełnienia, opadł na mnie i chwile tak lełeliśmy, ale po chwili się wysunął
do łazienki, ja odpoczywałam, była godzina 145. Idęc się myć założyłam, że 6 zbliłe to kres jego mołliwości i teraz będziemy już spali. Niestety, nie by to jeszcze koniec naszych pieszczot. Owszem, następi dosyć długi odpoczynek, po którym Wadymir dał mi do zrozumienia, abym zaczęła pieścią go ustami. On mnie pieści ustami, więc oczekiwał rewanu. Zsunęłam się tak, że leałam między jego nogami, mając pałką na wysokości swoich ust. Pieszczenie męłczyzny ustami nie było dla mnie problemem, ale nie przypuszczałam, że spowodują one tak szybkie jego podniecenie. Kilka ruchów języka wok łośćdzi, kilka ruchów wpuszczania go sobie w głęb ust
i czują, że on mi tęłeje. Kilka następnych, a on jest prawie twardy, jeszcze kilka i Wadymir daje mi znać, abym na nim usiada. Podciągnęłam się, usiadam na jego biodrach, o czym unosząc się do góry wprowadziłam go w Cipkę.
On zapał mnie za biodra i zaczęła się jazda bez trzymania. Czułam go mocno w sobie, na dodatek każde jego podrzucenie do góry koczyło się mocnym opadnięciem, mocno odczuwanym w głębi Cipki. Jęczałam, bo już mnie wszystko w środku bolało, ale jączałam,
bo narastało też odpowiednie podniecenie. aż przyszedł moment, kiedy wyrzuci mnie bardzo wysoko, a kiedy opadałam, czułam, jak się we mnie wlewa. Opadłam na niego i duszą chwile leałam bez ruchu. Tym razem to ja musiałam wstać pierwsza, a kiedy wychodziam z łazienki spojrzałam na zegarek była 250. Po pewnym czasie przyszedł też Wadymir, kładęc się obok mnie, nasunął na nas kodrą. Dyskretnie spytałam czy to już koniec, on stwierdzi, być może tak, aczkolwiek nadal ma na mnie bardzo duą chąć. Stwierdziam, odpocznij, zobaczymy.
No i rzeczywiście odpoczywaliśmy, po kilku minutach usyszałam jego miarowy oddech, ówiadczęcy o tym, że pi. A miał ku temu pełne powody, pomiędzy 21 a praktycznie 3 nad ranem mieliśmy 7 pełnych zbliłe. Ja też już znułona po chwili usnęłam. Obudziam się, dochodzia 8-ma. Kiedy ja ruszyłam się do łazienki, on obudzi się też.
Zanim wrści z łazienki naszykowałam kawą, z przyjemnością się jej napi, po czym stwierdzi, że jest bardzo zadowolony z naszego spotkania, ale uwała, że naley je we właściwy sposb zakoczyć. W tym momencie rozchylił szlafrok, patrzą, a jego pałka w jednoznacznej pozycji. Stwierdziam, że dobrze, ale od tyu. Zgodzi się i po chwili ułołyłam się na łóżku, wypinając mocno do góry Pupą. On wolniutko się za mną ustawi, po czym poczułam, jak wdziera się we mnie. Cipka nie zdąłyła jeszcze puścią swoich soków namiętności, a on już w niej siedział. Wręcz rozdaram się, ale to nie miało już większego znaczenia. Trzymał mnie swoimi dłońmi
za biodra, jak kleszczami, systematyczne się we mnie wbijając.
Ja jączałam, bo narastało podniecenie, Cipka puścia swoje soki, to zbliłenie robiło się przyjemne, pomijając, że gdzie w głębi czułam bl podbrzusza. aż przyszedł moment spełnienia, poczułam, jak się we mnie wlewa, kwitując to bardzo głośnym jękiem. On wysunął się, a ja opadłam na łóżko i zwinięta w fasolką przeływałam jeszcze to zbliłenie. Umyłam się, dopiam swoją kawą i połegnaliśmy się. Wadymir stwierdzi, że jeszcze przez kilka godzin będzie odpoczywał i dopiero po poudniu ruszy w trasą. Ja nie czekając już dłużej wsiadam w samochód
i wróciłam do domu, wychodząc z załołenia, że 8 zbliżeń w przeciągu 12 godzin to zupełnie dobry wynik. Ale również pomyślałam sobie, że sprawność Władymira jest niesamowita.
No cóż Litwin.
Koczą, standardowym stwierdzeniem. Opowiadanie to jest relacją moich osobistych doznał i przeyć. Jakakolwiek zbieżność faktów lub sytuacji jest absolutnie przypadkowa
i niezamierzona.
08 października 2005r. Bałka, baska45@poczta.onet.pl
***